wtorek, 31 maja 2016

I po co nam to wszystko?

To tytułowe pytanie czasem kołacze się po naszych głowach, zwłaszcza, gdy coś nie idzie po naszej myśli. A ostatnio kilka rzeczy trochę nie po naszej myśli poszło. Nie udało się nam pozyskać funduszy ani na działalność Baszty Kaszanej ( o czym już pisałam). Fiaskiem zakończyło się głosowanie na projekt Avivy (ale do tego za chwilę jeszcze wrócę). Nie miałyśmy szczęścia jeszcze przy okazji dwóch grantów. Nic tylko się załamać... No, ale przecież my nie należymy do osób, które się załamują, a z kolejnych niepowodzeń wyciągamy wnioski, mobilizujemy się i działamy dalej. W chwili, gdy pisze te słowa, Chuda siedzi nad kolejnym grantem, któremu poświęcimy osobny post.
Po fali niepowodzeń zazwyczaj coś się udaje. Zatem czas napisać o tym, co ostatnio nam się udało.
Zacznę zatem od Avivy. Nie dostałyśmy dotacji na warsztaty. Na nasz pomysł zagłosowało tylko 258 osób. To mało, wszak samych rodziców naszych uczniów mamy więcej! Jak widać społeczność lokalna nie potrafiła się zmobilizować ( i nie tylko przy naszym projekcie, bo inicjatywy gminne traktowane są podobnie). Nie mogę jednak powiedzieć, że nie warto było się wysilać. Warto było! Dzięki inicjatywie moi warsztatowicze dostali całe wielkie pudło kawałków tkanin od firmy JPM Sportswear. Z barwnych tkanin powstały już modne torebki, a w najbliższych dniach szyć będziemy maskotki. Innym efektem głosowania była wizyta miejskiej rękodzielniczki, która opowiadała o swoich dziełach i przywiozła cudnej urody totem, aby motywował dzieci do pracy.
Innym bardzo ważnym motywatorem była gorąca jeszcze nowina, że nasza szkolna świetlica będzie w przyszłym roku realizować program Orange MegaMisja. Zgłoszenie i film konkursowy są moim dziełem, więc po części czuję się matką tego sukcesu.
Ostatnio udało mi się też wygrać nagrodę w konkursie na stronie http://stresozaradni.pl/, Wygrałam też zestaw kosmetyków do pielęgnacji włosów na http://www.siedemswiatow.pl/ i będę testować chusteczki nawilżające.
A jeśli przy konkursach już jesteśmy, to same byłyśmy "sponsorami" na zaprzyjaźnionym blogu http://turystycznyprzewodnik.blogspot.com/ . Własnie przed chwilą spakowałam nagrody.


P.S. Jutro dorzucę wspomniany konkursowy film o świetlicy szkolnej.

niedziela, 29 maja 2016

I z mgły wyłaniali się kolarze... III Supermaraton Rewal Bike System

Piątkowe popołudnie zapowiadało się gorąco i to nie z powodu pogody, ale nowego sposobu losowania grup startowych. Próba choć słuszna miała swoje mankamenty i wielu przeciwników zwłaszcza wśród kobit, które org Marek postanowił wystartować razem. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie godzina startu. 5.20 sprawiała, że do zamknięcia trasy miałam 12 godzin i 40 minut, a ja z doświadczenia wiem, że potrzebuję 13 godzin. Podobnie było na dystansie mini, gdzie zamknięcie trasy o 15.00 sprawiało, że większość kobiet, a i kilku panów na "rowerach innych" nie była w stanie zmieścić się w limicie. Na szczęście org przyjął nasze postulaty i na odprawie technicznej wydłużył limity tak, że każdy miał szansę dojechać do mety na czas.
Gdy otwieram w sobotę oczy, na dworze jest jeszcze zupełnie ciemno. Start na dystansie 301 km przewidziano od piątej, a my musimy jeszcze dojechać do Rewala... Tym razem ten najdłuższy dystans wybraliśmy z Robertem, Chuda zdecydowała się na mini.

środa, 25 maja 2016

Nad szary Bałtyk

Mgła nadciąga powoli, niezauważalnie. Na początku jawi się jako ledwo widoczna ciemniejsza smuga na horyzoncie. Do miasta dociera w postaci wysokich postrzępionych,rzadkich, sinych chmur, które nie maja wpływu na temperaturę powietrza.

wtorek, 24 maja 2016

Co myślał w Radkowie mój Anioł Stróż?

Rzadko zdarza się, byśmy to samo opisywały z różnych punktów widzenia. Zazwyczaj jadąc gdzieś umawiamy się, która szykuje reportaż. Tym razem było jednak inaczej. Chuda, czekając na mnie w Radkowie, postanowiła opisać pobyt w Górach Stołowych ze swojego punktu widzenia- zupełnie przecież innego niż mój.
Tęskniłam już do gór. Od wielu dni myślami przemierzałam znane mi drogi, oglądałam filmy z poprzednich maratonów. I gdy w piątek na horyzoncie pojawiły się pierwsze pagórki, czułam jak wzbierała we mnie radość.

poniedziałek, 23 maja 2016

VII Klasyk Radkowski

Zeszły sezon maratonowy miałam już z założenia bardzo mocny - wraz z mamą zaplanowałyśmy przejechać wszystkie maratony cyklu Supermaratonów i zrobić najdłuższe z proponowanych przez organizatorów dystansów. Dotarłyśmy wszędzie, nie zawsze przejechałyśmy maksymalny dystans, ale i tak według oficjalnych danych przejechałam w zeszłym roku w czasie maratonów ponad 2200 km i spędziłam na rowerowym siodle ponad 100 godzin. To dużo. Udowodniłam sobie, że mogę, ale byłam zmęczona. 


środa, 18 maja 2016

Za co lubię maseczki AVONu?

Myślę, że każdy zna ten przezabawny filmik. Ja śmieję się za każdym razem, gdy go widzę. Dlaczego? Bo mam podobnie. Uwielbiam maseczki i często ich używam. Chuda śmieje się, że gdy tylko pojawia się jakaś nowość, to ja muszę ją mieć (no i ma trochę racji).

niedziela, 15 maja 2016

Chąśba na Pikniku Zdrowia

W ramach programu Wiem, dlatego działam finansowanego z Funduszu Norweskiego w naszym powiecie organizowane są Pikniki Zdrowia. Ich celem jest ,a jakże, propagowanie zdrowego trybu życia. W sobotę taki rodzinny piknik miał miejsce w Trzebiatowie na przystani kajakowej. W bogatym sportowym programie każdy znalazł coś dla siebie. Była więc zumba z Alicją , mini spływ kajakowy z Wikingami Regi, marsz Nordic Walking, zawody dla młodzieży na skate parku, zabawy ruchowe przygotowane przez Stowarzyszenie Aramis oraz zawody sportowe animowane przez nauczycieli Publicznego Gimnazjum. Trzeba przyznać, że ilość sportowych atrakcji była przeogromna. Przy tej okazji można było się samemu przekonać, że w Trzebiatowie działa sporo ciekawych ludzi i jeśli się chce, można czas spędzać bardzo aktywnie.

piątek, 13 maja 2016

Pasta z soczewicy- z cyklu jemy chwasty

Ostatnio, gdy przygotowywałyśmy się do pokazu, ja gotowałam kaszę i mój popisowy smalczyk z jabłkiem, natomiast Chuda przygotowała pastę z czerwonej soczewicy. Pasta tak przypadła do gustu rodzinie i znajomym, że na jutrzejszy pokaz ( tak, tak, znów mamy obozowisko na łące ;) ) przygotowałam podobną pastę.
Tym razem jednak użyłam zielonej soczewicy.
Składniki:
250 g soczewicy zielonej
1 szklanka wody
duża garść świeżej pokrzywy
1 łyżeczka oleju
łyżeczka bazylii lub kilka liści świeżego ziela
pieprz i sól do smaku.

środa, 11 maja 2016

Dlaczego lubię olej arganowy?

Marokański olej arganowy.... Gdy pierwszy raz spotkałam się z kosmetykiem, który w swoim składzie miał ów olej, moja wyobraźnia powędrowała natychmiast na bezkresną Saharę, do słonecznego Maroka, gdzie wśród kadzidlanych dymów marokański mag odprawia swe rytuały. Mogła też przez pustynię podążać w pełnym słońcu karawana wędrowców w błękitnych szatach... Wszystkie te  wyobrażenia wzięły się z niezwykle ciekawej książki J. Mazela "Zagadki Maroka".
Tak więc nie właściwości oleju a skojarzenia sprawiły, że sięgnęłam po pierwszy kosmetyk.

niedziela, 8 maja 2016

Weekend w Szczecinie

Ze Szczecinem jest jeden zasadniczy problem: że nie do końca wiadomo, czy jest najbrzydszym z pięknych miast, czy najpiękniejszym z brzydkich. Takie właśnie myśli towarzyszyły mi w ten weekend, gdy spacerowaliśmy z mężem ulicami miasta. 

Szlakiem legend pomorskich- Stargard

Plan wycieczki do Stargardu narodził się rok temu, gdy odpoczywałam u podnóża murów obronnych w czasie wyjazdu w Izery. To wówczas pomyślałam, że fajnie byłoby mieć ciut więcej czasu na obejrzenie miasta. Teraz przy pięknej pogodzie można było ten plan zrealizować. 
Z domu ruszyłam o 8.00 (i potem żałowałam, że nie zebrałam się wcześniej, ale jakoś potrzebowałam długiego poranka dla siebie) Słońce cudnie świeciło, wiatr wiał tak jak na Pomorzu przystało, czyli nie najlżejszy, ale o dziwo południowy, więc miałam go centralnie w twarz. Drogi były  tej porze puste, zwłaszcza, gdy w Gryficach skręciłam na Kołomąć. Nim się obejrzałam miałam przed sobą Nowogard. Przed miastem, przy niewielkim jeziorku zrobiłam sobie pierwszy krótki postój. Zrobiło się już cudownie ciepło, przez chwilę leżałam na rozgrzanej trawie, niestety okazało się, ze w euforii, że mogę siedzieć na trawie, usiadłam na... niewielkim na szczęście mrowisku. Odpoczynek został więc przerwany prze obłażące nie mrówki.

piątek, 6 maja 2016

Biegając boso nie tylko po trawie

Kto lubi biegać boso po trawie? No pewnie prawie każdy! My też. Zatem komenda buty zostawiamy na półkach bardzo nam się podoba. Gdzie usłyszałyśmy takie słowa? Ano w bardzo niezwykłym  miejscu oddalonym od Trzebiatowa o zaledwie kilka kilometrów. Tym miejscem jest Park Edukacji i Rekreacji Mandragora w Gąbinie. Pierwszy raz byłyśmy tam w kwietniu ubiegłego roku, ale było jeszcze chłodno nic nie kwitło. Obiecałyśmy sobie, że wrócimy w to miejsce w bardziej sprzyjających warunkach.
Park Edukacji i Rekreacji Mandragora to część kompleksu ogrodowego Hortus. Można tu zatem odpocząć, czegoś się nauczyć i zakupić cudowne kwiaty i krzewy.

wtorek, 3 maja 2016

Wokół Wolińskiego Parku Narodowego

Po dwóch dniach słowiańskich nadszedł czas na dzień rowerowy. Pogoda aż prosiła, by wykorzystać ją na długą wycieczkę. Miałam dylemat, gdzie pojechać i co zobaczyć, w końcu zdecydowałam się na Wolin.

poniedziałek, 2 maja 2016

Słowiański weekend

Za nami dwa bardzo aktywne dni - sobotę i niedzielę spędziłyśmy w lnach i wełnach między podpłomykami, namiotem, a masą solną. 

30 kwietnia w Trzebiatowie odbyły się zawody w ramach "Grand Prix Zachodniopomorskiego" w Nordic Walking połączone z II Piknikiem Rodzinnym organizowanym przez Stowarzyszenie Królewski Gaj. W ramach pikniku zbierano fundusze na rzecz innego trzebiatowskiego stowarzyszenia "Parasol" opiekującego się osobami niepełnosprawnymi.  W czasie, gdy zawodnicy zmagali się z dystansem 5 lub 10 km, my rozkładaliśmy obozowisko na stadionie.