środa, 25 stycznia 2017

Chuda w Wielkopolsce - cz. 1

Kościół świętych Piotra i Pawła, kamienica, Pałac Gałeckich
oraz kościół św. Jana Chrzciciela
Jeden ze styczniowych weekendów postanowiłam spędzić poza domem. Do tego celu wybrałam... księżniczkowy pałac w Wielkopolsce. Plan minimum zakładał wstawanie z łóżka tylko na posiłki w pałacowej restauracji, czytanie, odpoczywanie, robótkowanie i inne ...anie. Plan optymalny to zwiedzenie kilku okolicznych miasteczek, chociaż trochę - z racji zimy i niskich temperatur celowałam raczej w niedługie spacery po najważniejszych obiektach. Plan maksimum zakładał wlezienie do każdego napotkanego kościoła. ;) Niestety - większość była zamknięta, ale nadrobię, nadrobię...
Krotoszanka oraz Kościół Świętych Fabiana i Sebastiana
Zwiedzanie zaczęłam od Krotoszyna, z którego pochodzi mój weekendowy przewodnik. ;) Spacer po mieście zaczęliśmy już w szarówkę, kończyliśmy po ciemku z powodu porannych przygód znajomego. Pierwszym miejscem, do którego skierowaliśmy swoje kroki była Krotoszanka, czyli najstarszy zachowany dom mieszkalny w mieście. Budyneczek pochodzi z II poł. XVIII w. i prezentuje się całkiem ciekawie. Trochę szkoda, że dach kryty jest papą, nie czymś bardziej "klimatycznym". Brakowało mi także tablicy z informacjami na temat zabytku - zarówno w tym miejscu, jak i we wszystkich pozostałych - przywykłam do zwiedzania miast bardziej turystycznych i do "własnego podwórka" (miejscowości także mocno turystycznej), gdzie na każdym kroku natknąć się można na tablice z informacjami.
Kolejnym obiektem był Kościół Świętych Fabiana i Sebastiana z XVI w. Drewniana świątynia, którą obejrzeć mogłam niestety tylko z zewnątrz zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Ogólnie drewnianych kościołów widziałam przez te dwa dni kilka i było to dla mnie niemałym zdziwieniem! Dotychczas myślałam, że są rzadkością, a tu okazuje się, że nie wszędzie.
Ratusz i kamienice przy rynku
Dalej w czasie spaceru mogłam zobaczyć kolejne trzy kościoły (uwielbiam zabytkową architekturę sakralną), z czego największe wrażenie zrobił na mnie Kościół św. Andrzeja Boboli - budowla na planie koła z końca XVIII w. z młodszą o niemal 100 lat fasadą z dwiema wieżami. Mam nadzieję, że pojawi się jeszcze okazja obejrzenia także wnętrza tego obiektu. Ponadto obejrzałam także kościół Świętych Piotra i Pawła oraz znajdujący się obok budynek poklasztorny mieszczący obecnie muzeum (zamknięte :( ), Kościół Farny św. Jana Chrzciciela (na którego ścianie wyświetlane były...laserowe kropki), a także Park Krajobrazowy i podupadający Pałac Gałeckich. Przespacerowałam się także po rynku otoczonym urokliwymi kamienicami. Sieć staromiejskich uliczek zachęca do powolnego ich odkrywania, ale niestety ani temperatura, ani pora nie ta - do nadrobienia.
Kościół św. Andrzeja Boboli
Ubolewam nad brakiem jakiegokolwiek zorientowania na turystę - naprawdę brakowało mi chociaż krótkich informacji o zabytkach, których nie musielibyśmy samodzielnie szukać w internecie. Żałuję także, że żaden z kościołów nie był udostępniony do zwiedzania, mimo niezbyt późnej godziny (między 16:30 a 18:00). Wprawdzie mogłabym się nie wyrobić z zobaczeniem wszystkiego, ale odczuwam niedosyt. ;)


3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Lepszy niedosyt niż przesyt. Przynajmniej jest do czego wracać.

Chuda pisze...

I mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja zwiedzić dokładniej okolicę i sam Krotoszyn.

baja pisze...

Zawsze wracamy bogatsi z takich wycieczek.Nawet jeżeli nie ma zbyt dużo informacji przy obiekcie,można przecież poszperać w necie