wtorek, 10 stycznia 2017

Jak karnawał to koniecznie faworki!

Do napisania tej notki skłoniła mnie reakcja znajomych na facebooku i Instagramie, gdy w niedzielny poranek wrzuciłam fotkę całej masy faworków upieczonych chwile wcześniej. Nie spodziewałam się, że te banalne ciastka mogą wzbudzić tyle pozytywnych emocji. Jeszcze bardziej zdumiała mnie popołudniu reakcja mojej ukochanej teściowej, która z pełna aprobatą podeszła do przywiezionych ciastek.
Tak oto proste chruściki przyniosły mi w niedzielę i poniedziałek mnóstwo radości. Ciasto przygotowałam nim wyszłam na narty. Dzięki temu miało czas na odpoczynek. Smażenie zaś stało się pretekstem do małżeńskiego tete-a-tete.  Ja wiązałam ciastka, mąż pilnował gorącego oleju i smażył kolejne porcje. Czysta przyjemność.

Faworki to obok całusków moje ulubione karnawałowe smakołyki (pączki też uwielbiam, ale najlepsze robi teściowa, więc nawet nie próbuję ich robić)
Produkty:
2 szklanki mąki pszennej
kubek kwaśnej śmietany
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki spirytusu
2 żółtka
1/2 szklanki cukru
1l oleju.
szczypta soli.
Wykonanie:
Mąkę przesiewamy. Żółtka, śmietankę, cukier, sól miksujemy. Powoli dodajemy mąkę, proszek do pieczenia i spirytus. Mieszamy. Ciasto odstawiamy na ok. pół godziny w chłodne miejsce. 
Sprawdzamy konsystencję ciasta. Powinno być miękkie, ale nie lejące. Jeśli jest za miękkie dodajemy mąki, jeśli zbyt twarde- śmietanki. 
Ciasto dzielimy na mniejsze porcje i wałkujemy. Placki kroimy radełkiem na niewielkie równoległoboki (ok. 2cm/4 cm). W środku każdego kawałka robimy nożem niewielkie nacięcie przez które przewijamy ciastko. Dzięki temu uzyskujemy charakterystyczny kształt chruścika. 
Olej rozgrzewamy w szerokim rondlu. Temperaturę sprawdzamy wrzucając jeden chruścik- jeśli natychmiast wypłynie temperatura jest odpowiednia. Smażymy partiami na złocisty kolor. 
Zjadamy póki są świeże i chrupiące. 



8 komentarzy:

Dreptak Zenon pisze...

Znalazłem dzisiaj faworki na jakimś profilu na FB. I tak się zastanawiam - czy te ciastka to jest oryginalny wynalazek Mongołów, czy też może trafiły tam razem z naszym jasyrem? A może to z jeszcze innej strony świata?

Dreptak Zenon pisze...

Oczywiście mongolskim profilu! :)
Nie wiem czy się prawidłowo wyświetli? :)

Anna Kruczkowska pisze...

Według kulturoznawców pochodzą z Litwy. Znaczy do Mongolii z jasyrem trafiły 😀

Agata Kądziołka pisze...

Lata całe już nie jadłam faworków! :)

Krzysztof Gdula pisze...

Więc na drugim końcu Polski to tradycyjne ciastko ma taką samą nazwę jak na Lubelszczyźnie?! Nie dziwię się, że zdjęcia faworków spowodowały silny odzew, wszak to ciastko, tak pyszne, u wielu ludzi budzi ciepłe wspomnienia.
Anno, nie wiem, czy zauważyłaś: Ślubnego nazwałaś mężem. Chyba po raz pierwszy. :-)
A całuski to takie ciastka, czy… całuski?

Anna Kruczkowska pisze...

No, patrz Krzysztofie, a tak się pilnowałam, by zawsze był Ślubnym;) no ale mąż to mąż.
Całuski to ciastka też smażone na oleju. Gdzieś spotkałam się z nazwą pączki serowe.
A nowy przepis pewnie też wrzucę, bo poprzedni był 3 lata temu i na setki homogenizowanym a tym razem będzie twaróg.

Krzysztof Gdula pisze...

Urocza nazwa dla ciastka.
Święta prawda: mąż do mąż :-)

Patrycja pisze...

Jakiś czas temu robiłam faworki. Są przepyszne <3