niedziela, 26 lutego 2017

"Królowa" - dalsze losy Hardej Pani

Gdy zamknęłam "Hardą"(recenzja) cieszyłam się, że obok na stole leży drugi tom cyklu i mogę od razu zasiąść do czytania "Królowej". Na lekturę poświęciłam czas przejazdu z Domku pod Orzechem do domu i pół kolejnej nocy.
"Królowa" opowiada o dalszych losach Hardej Pani i jej najbliższych. Zaczyna się dokładnie tam, gdzie skończyła się "Harda", czyli porwaniem siostry króla Svena- Tyry, którą siostra Świętosławy Astryda wiezie nowemu mężowi Olafovi. Wydarzenie to pociągnie za sobą tragiczne konsekwencje i całkowicie zmieni nie tylko losy Świętosławy, ale także średniowiecznej Europy.

książkę czyta się równie dobrze, jak pierwszą część cyklu. Przyglądamy się jak młoda królowa Świętosława zmienia się pod wpływem kolejnych ciosów w wytrawnego polityka. Stajemy się świadkami ważnych wydarzeń z dziejów Polski- kolejnych wojen Bolesława Chrobrego z Henrykiem II zakończonych pokojem w Budziszynie, bolesnych doświadczeń pierworodnego syna Bolesława Bezpryma (postaci jakże mało znanej w historii oficjalnej). Wreszcie wraz z Świętosławą- Królową Matką , towarzysząca młodszemu synowi Knutowi wyruszamy do Anglii.
Powieść czyta się równie dobrze jak pierwszy tom. Na zakończenie otrzymuje się wizję zaświatów okiem pisarki- czyli coś, za czym u Cherezińskiej nie przepadam ale cóż- tę końcówkę można przecież pominąć :) Koniecznie jednak trzeba zajrzeć na ostatnie strony, gdzie pisarka umieściła drzewa genealogiczne oraz wyjaśniła, skąd czerpała inspiracje i z jakich źródeł korzystała.
Myślę, że dzięki pisarce polskie średniowiecze odżyło. Przestało być martwym, ciemnym i nudnym elementem polskiej historii. Wydaje mi się, że gdyby tak uczyć historii, to byłby to ulubiony przedmiot w szkole. Ciekawym zbiegiem okoliczności w czasie naszego małego spotkania blogerskiego w Domku pod Orzechem dostałyśmy przecudny album z gotyckimi katedrami. Tam, przy pierwszym kartkowaniu natknęłam się na tę rzeźbę:
źródło: Wikipedia
Uśmiechnięta kobieta ujęła nie tak bardzo, że postanowiłam sprawdzić, kto to. No i okazało się, ze to jedna z postaci epizodycznych "Królowej"- Regelinda, córka Bolesława Chrobrego. I tak o ile w Hardej przed oczyma mam Chudą, tak w "Królowej" pojawia się Regelinda i jej niezbyt lubiany przez Bolesława mąż Hermann.

A na zakończenie trochę prywaty - post, który właśnie przeczytaliście jest 600 w naszym dorobku. Z tej okazji chciałabym wybranemu przez nas czytelnikowi wręczyć prezent- zakładkę do książki- podobną do tej, jaka widnieje na zdjęciu. Co trzeba zrobić? Oczywiście twórczo skomentować nasz post tu albo na facebookowym fanpagu, może być także na google+.  Miło nam będzie jeśli udostępnicie post, aby więcej osób dowiedziało się o konkursie :) Polubienie profilu Rozmówek na fb też mile widziane, a przy okazji zajrzyjcie na: MythArteu . Rozwiązanie konkursu 21 marca ( niech będzie święto wiosny )

3 komentarze:

Krzysztof Gdula pisze...

Właśnie takiej przemiany doznałem po przeczytaniu wspomnianej wcześniej powieści „Bolesław Chrobry”: tamte czasy przestały być nijakie i obojętne, a ludzie odmienni od nas. Okazało się, że byli z krwi i kości, mieli swoje życie, drobne i wielkie radości, ale i zmartwienia w gruncie rzeczy takie same, jaki i my mamy; pragnęli władzy albo miłości, a wszyscy pokoju – słowem: prawdziwie żyli i odczuwali, a świat wokół nich nie był takim, jakim my go widzimy w swoich stereotypowych wyobrażeniach, a normalnym i jedynym dla nich światem.
Nauka historii zawsze była źle prowadzona: suche, nic nie mówiące o ludziach i dziejach fakty, nazwiska, daty. Nuda. To swoją drogą dziwne, że ta dziedzina wiedzy zaistniała od razu w doskonałej formie, myślę tutaj o Dziejach Herodota, a później, gdy skończyła się starożytność, praktycznie znikła, a odrodziwszy się w czasach współczesnych, zapomniała o swoich prapoczątkach.
O tym, jaka mogłaby być historia, można dowiedzieć się z książek Krawczuka, który pisze o starożytności bez fantazjowania, a mimo trzymania się faktów, jego książki czyta się jak fascynujące powieści przygodowe. Podobnie jest ze wspomnianą powieścią Gołubiewa, a teraz dodałbym do tej listy te dwie książki Cherezińskiej.
Sześćset postów?! Gratuluję jubileuszu.

Anna Kruczkowska pisze...

Wiesz, Krzysiu, mój tato uwielbiał literaturę historyczną. To dzięki niemu, będąc nastolatką, czytałam Jasienicę, Bidwella, Krawczuka. I pewnie dzięki temu lubiłam historię, widząc ją nie jako zlepek dat, ale jako ciąg przyczynowo-skutkowy.

Krzysztof Gdula pisze...

O, o, właśnie tak! Ciąg przyczyn i skutków, na dokładkę tworzonych nie przez nazwiska opatrzona dwoma datami, ale przez żywych ludzi