poniedziałek, 13 marca 2017

O moim oszczędzaniu - ciąg dalszy opowieści

Widzieliście na pewno te reklamę. Mnie ujęła - rodzinna, ciepła. Początkowo nie skojarzyłam, że chodzi o bank. Dopiero poszukując nowego miejsca na swoje oszczędności ( poprzednim miejscu pisałam tu: (klik) trafiłam na Nest Bank.
Początkowo wahałam się prze założeniem lokaty, gdyż dostępna jest ona jedynie dla posiadaczy konta, a ja póki co konto osobiste mam w innym banku ( choć, nie ukrywam, coraz mniej jestem zadowolona z jego usług).
Przeczytałam jednak bardzo dokładnie umowę oraz taryfę opłat i stwierdziłam, że nic nie tracę. Konto jest dokładnie takie, jak się reklamuje- bezpłatne. Nie płacę za prowadzenie rachunku ani za wydanie karty płatniczej. Bank nie pobiera prowizji za wypłaty z wszystkich bankomatów w kraju. Bezpłatne są też operacje na koncie za pomocą internetu.
Gdzie tkwi haczyk? W operacjach wykonywanych  w banku lub za pomocą serwisu telefonicznego. Tu trzeba będzie zapłacić podobnie jak ma to miejsce w przypadku innych kont reklamujących się jako konto za 0 zł.
Mnie taka forma odpowiada, bo większość transakcji przeprowadzam internetowo.
Konto zakłada się bardzo prosto. Nie trzeba nawet wychodzić z domu (ważne, gdy mieszka się daleko od jakiegokolwiek banku) Dokumenty do podpisu przywozi kurier. Wszystko trwa około tygodnia i już po tym czasie można się cieszyć nowym kontem (na kartę czeka się trochę dłużej)
Mając już własne nowe konto w Nest Banku możemy założyć lokatę . Ale o niej następnym razem.
Masz dosyć opłat bankowych w swoim banku- po prostu go zmień. To naprawdę proste.
A jak zacząć oszczędzanie? Zapraszam do notki o oszczędzaniu małych kwot.





7 komentarzy:

Krzysztof Gdula pisze...

No, proszę!: mamy konta w tym samym banku.
Tyle że mam je z dokładnie takiego samego powodu, jak Ty, i tylko dlatego. Kiedyś, w pierwszych latach tego tysiąclecia, pojawił się pierwszy bank internetowy. Mówiono wtedy, że nie taka bankowość nie przyjmie się, ostrzegano przed trzymaniem pieniędzy na kontach z dostępem przez internet, bo okradną. Teraz wszystkie banki mają taki sposób dostępu klienta do konta, ale ja pozostałem wierny tamtemu pierwszemu.
Ten „nasz” bank daje tylko jeden przelew w miesiącu za darmo, drugi kosztuje już 5 złotych; zdaje się, że dotyczy to przelewów z konta oszczędnościowego. Wiesz o tym, Aniu?
Słyszałem, że zdarzają się dobre reklamy. Gdzieś i kiedyś chyba taką widziałem….

Anna Kruczkowska pisze...

Krzysiu, usługa, o której piszesz dotyczy tylko konta oszczędzającego a nie rachunku bieżącego. Taka praktykę stosują także inne banki, np. PKO BP też umożliwia tylko jeden bezpłatny przelew z konta oszczędzającego i to tylko w ramach tego banku. Jeśli chciałoby się przelać środki np na lokatę w innym banku, to najpierw przelewa się je na rachunek bieżący a dopiero potem na lokatę! Obecnie jeśli chce się chociaż odrobinę zaoszczędzić lub nawet "zarobić" na banku to trzeba mocno główkować.

Krzysztof Gdula pisze...

Trzeba, to prawda.
Niedawno kolega z pracy wielce oburzonym głosem opowiadał swoją przygodę: założył lokatę i zapomniał o niej, a gdy po iluś miesiącach zajrzał, zobaczył, że naliczają mu ułamek procenta odsetek. Po prostu on nie wiedział, że po skończonej lokacie, bank automatycznie lokuje pieniądze już nie na 2 czy 3 procenty, a na 0,2 procenta, na przykład. My już o tym wiemy, ale ciągle są tacy, którzy nie wiedzą, i na tej niewiedzy banki zarabiają.
Powiem Ci, Aniu, że nie podobają mi się tego rodzaju praktyki, ponieważ wymuszają takie podchodzenie do oferty banku, jak wtedy, gdy ma się do czynienia z oszustem, który tylko czyha na naszą nieuwagę, a tak nie powinno być w kontaktach z bankami, instytucjami istniejącymi dzięki zaufaniu klientów. Powie ktoś, że odpowiednia informacja podana była w opisach, ale wiemy, że podawana jest jako osiemnasty paragraf prawniczego bełkotu pisanego maleńkimi literkami. Tak być nie powinno.
No i wielkość tych odsetek, tak mała, tak bardzo mała…

Anna Kruczkowska pisze...

W pewnym sensie masz rację, ale to obowiązkiem klienta jest czytać regulamin, pod którym się podpisuje. Dotyczy to zwłaszcza wszelkich operacji wykonywanych przez internet. Nie czytasz? Nie zakładaj internetowo, tylko idź do oddziału i dopytaj.
Wielkość odsetek jest faktycznie skandalicznie mała, ale znów- jeśli sam zadbasz i założysz odpowiednią lokatę przez internet- będą wyższe niż na lokacie założonej w banku- bank niejako nagradza Cię za samodzielność ;)

Krzysztof Gdula pisze...

Aniu, konto w pierwszym banku internetowym otworzyłem około 16 lat temu, jako jeden z pierwszych ich klientów i już wtedy miałem mobilny internet; ujmuję się tutaj za tymi, którzy mają mniejsze obycie. Banki (nie tylko one, jako że teraz tak robią chyba wszystkie wielkie firmy) postępują nieładnie ukrywając niekorzystne dla klienta, a istotne wiadomości gdzieś na dole trzeciej strony. Na pewno zauważyłaś, że ostatnio nawet jeśli klikniesz na zakładkę ze szczegółami oferty, nierzadko otwierają się zwykłe reklamy z samochwalstwem. Tam, gdzie oczekiwać należy konkretów i rzeczowości. Takich wiadomości trzeba poszukiwać, wyłuskiwać je z plew. To właśnie mi się nie podoba, przypominając traktowanie klienta jako frajera – tego, który może nie doczyta się ważnych dla niego informacji.

Anna Kruczkowska pisze...

Krzysiu, też nie lubię tych małych literek, ale obawiam się, że nawet, jakby było napisane wielkimi czerwonymi bukwami i teoretycznie zrozumiałym językiem, to wielu ludzi i tak by nie spojrzało! Nie oszukujmy się, społeczeństwo nie umie czytać! (uczę w szkole - jeszcze- i wiem jak dzieciom trudno znaleźć w tekście najprostsze wiadomości)

Krzysztof Gdula pisze...

Oj, trudno, to prawda…