czwartek, 23 marca 2017

Pod niebem błękitnym

To był pierwszy prawdziwie wiosenny dzień, O świcie jeszcze przymroziło, ale gdy tylko pomiędzy blokami zaczęło prześwitywać słońce, zaczęło się ocieplać. Prognozy pogody przepowiadały słaby wiatr. Wyjątkowo dobra aura na rower. Zebrałam się całkiem sprawnie, choć ostatnio wcale nie jest to takie proste i oczywiste, bo nie zawsze chce mi się chcieć (czasem nawet bardzo m się nie chce).

Wyjechałam w kierunku zachodnim, licząc, że tylko przez pierwsze 10 km będę miała wiatr w twarz. Trasę do Cerkwicy znamy wszystkie bardzo dobrze- droga prosta, z niezłym asfaltem, pozbawiona zakrętów z kilkoma niewielkimi wzniesieniami idealnie nadaje się na trening. dodatkowo nie należy do ruchliwych, co wykorzystują także trzebiatowscy biegacze, których często tu spotykamy, machając sobie przyjaźnie.
Do mijanych pejzaży zdążyłam się przyzwyczaić, ot pola, łąki, jeziorka, kępy drzew i krzewów. Dopiero niedawno dotarło do mnie, że na tych kilku kilometrach oglądam to, co zwie się krajobrazem morenowym, a ściślej wysoczyznę moreny dennej młodszej. To właśnie ona charakteryzuje się pofalowaną przestrzenią z licznymi zagłębieniami, w których o tej porze roku stoi woda, jeziorkami, rzeczułkami i kanałami. Gdzieniegdzie z pola wystaje nagle niewielki pagórek porośnięty drzewami.
Rolnicy nie mają tu łatwego zadania- ich pola poprzecinane są głębokimi bruzdami wąskich i długich jeziorek, mają wybrzuszenia i doły. Niczym nie przypominają równych kwadratów znanych z nizin środkowopolskich.
Z Cerkwicy skręcam na południe w kierunku Gryfic(ciągle mam wiatr w twarz). Tu krajobraz zmienia się, gdyż wjeżdżam w las. Lasy pojawiają się tam, gdzie teren jest jeszcze bardziej zróżnicowany- wzgórza wyższe i bardziej strome, a doliny głębsze. Wszędzie tam, gdzie nie dało się wjechać sprzętem rolniczym, pozostał las. Często podmokły z niezwykłymi uroczyskami ( o lesie opowiem jednak innym razem, gdy zamiast szosówki będę miała rower trekingowy i zagłębię się w Puszczę Niczonowską).
Miedzy Cerkwicą a Gryficami rozciąga się jeszcze jedno ciekawe miejsce- to kopalnia torfu w Grądach. Jeśli używacie podłoża do kwiatów Kronen, to wydobyte zostało one właśnie na rozległych torfowiskach Równiny Gryfickiej.
Po dotarciu do Gryfic mam nadzieję na jazdę z wiatrem i mniejszy wysiłek. Nic bardziej mylnego- wiatr zakręca i wieje z północy, staje się dokuczliwy. Krajobraz jest podobny, pagórki, dolinki, las. Niewielkie wioski na zmianę kryją się w dolinach , jak Witno czy Starza lub sytuują na zboczu pagórka, jak Dobrzyń.
Za Świerznem wreszcie mam wiatr w plecy i teraz jedzie mi się cudownie. Mijam Ciećmierz i Paprotno. W Cerkwicy decyduję, że pojadę nad Bałtyk, ale szybko zmieniam zdanie- wiatr się wzmaga (co widać po prędkości kręcących się w Kusinie wiatraków) - w Lędzinie skręcam na Konarzewo i już szybko wracam do domu na obiad.

7 komentarzy:

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Rolnicy nie mają łatwego zadania, ale mogą sobie takie zagłębienie wśród drzew pogłębić z lekka i mieć własny stawek, co mnie zawsze kusi niezmiernie ... własny stawek:-) chyba można?
droga wśród drzew, niewyasfaltowana, takie lubię najbardziej, a takiego nieba już dawno nie widziałam:-)

Agata Kądziołka pisze...

Takich zdjęć było mi dzisiaj potrzeba - wierzę trochę bardziej w to, że ta wiosna się pojawi! <3

baja pisze...

Jaka u Ciebie już zieleń!

Krzysztof Gdula pisze...

W dole wiosny jeszcze się wypatruje, chociaż i znajduje, ale w górze miałaś piękny błękit wiosennego dnia.
Aniu, czy nie wydaje Ci się, że obojętnie jaką ustalisz trasę, na ogół wiatr jest w twarz? Dziwne to, nieprawdaż?

Anna Kruczkowska pisze...

Mario, mam podobne myśli, gdy obserwuję te zagłębienia, zrobiłabym własne jeziorko. Zdarza się, że taki stawek powstaje, ale tylko blisko posesji, jako fragment ogrodu.
Agata, tak mi się wydawało, że Pomorze miało ostatnio szczęście do pogody.
Baju, oziminy odżyły po zimie i to one tę zieloność tworzą.
Krzysiu,tak to właśnie jest, zawsze wiatr wieje w twarz! Zwłaszcza na Pomorzu!

Niania w Paryzu pisze...

Piękne zdjęcia i piękny krajobraz na bieganie i rower! Czasem mieszkając w mieście brakuje mi tej przestrzeni...

Anna Kruczkowska pisze...

Nianiu, ie wyobrażam sobie mieszkać w dużym mieście! Nawet tu mieszkam na obrzeżach i blisko mam do pól, łak i lasu.