piątek, 3 marca 2017

Powieść z Trzebiatowem w tle- o "Niepełce" Doroty Schrammek

"Niepełka"- taki trochę enigmatyczny tytuł nosi nowa powieść Doroty Schrammek. Czytelnicy znają ją już trylogii pobierowskiej, której recenzję zamieszczałam latem oraz "Domu, którego nie było".
Nowa powieść odbiega trochę od tematyki,do której przyzwyczaiła nas pisarka, klasyfikowana jako twórca polskiej prozy kobiecej.
Tym razem autorka zmierzyła się z tematyką młodzieżową. Bohaterami powieści uczyniła uczniów trzebiatowskiego gimnazjum. I to ich perypetie śledzimy przez 140 stron powieści. Nie bez przyczyny podaję ilość stron, gdyż na spotkaniu autorskim z tej objętości pisarka się tłumaczy.
Faktycznie, książka rozmiarem przypomina inne powieści obyczajowe dla młodzieży, np. te pisane przez Krzysztofa Petka, czy kultowa seria "Szkoła przy cmentarzu". Może zatem zachęcić nie tylko wyrobionego czytelnika, ale także tego nieco leniwego, dla którego "Książki są za grube".
Wróćmy jednak do fabuły. Ta wcale nie jest tak lekka, łatwa i przyjemna, jak można by się spodziewać. Pisarka swoją główną bohaterką uczyniła dziewczynkę niepełnosprawną, poruszającą się na wózku inwalidzkim. Jakby tego było mało, bohaterka przeprowadza się do Trzebiatowa z dużego miasta i wychowywana jest przez samotna matkę. Można się zatem domyślić, że jej życie w nowej szkole nie będzie usłane różami! Oprócz Niepełki, czyli Weroniki poznajemy jej kolegów: Kingę, Anielkę, Pawła. Towarzyszymy im w szkole i w domu, poznając układy towarzyskie i rodzinne.
Akcja powieści toczy się wartko i mocno "gra" emocjami, nie pozostawiając czytelnika obojętnym wobec kolejnych wydarzeń.
Mnie, jako trzebiatowiankę, interesowało jednak przede wszystkim to, jak zaprezentowane zostało miasto, bo jak stwierdziła siedząca obok mnie na spotkaniu autorskim znajoma, dobrze czyta się książki, gdy się wie, w jakim miejscu stoi bohater. A bohaterowie spacerują po wąskich trzebiatowskich uliczkach, spotykają się nad Młynówka lub w pizzerii "Gromada", bawią się na koncercie przed trzebiatowskim pałacem. Zastanawiałam się, jak autorka umieści niepełnosprawną osobę w murach gimnazjum, które nie bardzo przystosowane jest dla osób na wózku. W związku z tym naszej bohaterce w poruszaniu się po szkole pomagają silni koledzy.
I chociaż książka skierowana jest do młodego czytelnika, warto by sięgnęli po nią rodzice nastolatków, dobrze się przy tym zastanawiając nad wspólnymi relacjami.
P.S. Z okazji premiery księgarnie internetowe ustaliły bardzo promocyjne ceny książki. Warto ją kupić teraz. Zapraszam na Ceneo, by porównać ceny "Niepełki" (Klik)


4 komentarze:

Krzysztof Gdula pisze...

Aniu, kupię tę książkę. Ciekawy jestem warsztatu pisarskiego i rozwiązania szczegółów akcji.
Zgadzam się z Twoją sąsiadką na spotkaniu. Napisałem niewielką rzecz z akcją w Górach Kaczawskich, i przy tej okazji uświadomiłem sobie, że treść zyskałaby, gdyby czytelnik znał opisywane miejsca, dlatego wyobrażam sobie, z jaką ciekawością otwierałaś książkę.

Anna Kruczkowska pisze...

Wiesz, Krzysiu, w sytuacji, gdy pisarz trzyma się realiów to powieść zyskuje. Mnie się jednak zdarzyło czytać powieść, której akcję autorka umieściła w miejscowości, której na oczy nie widziała. Ba nie sprawdziła nawet jak jest usytuowana na mapie! W efekcie czytelnik mający jako takie pojęcie o geografii Polski łapał się za głowę.

Krzysztof Gdula pisze...

Ja nazywam to lekceważeniem (tutaj dobrowolnie wziętych na siebie) obowiązków. Tak się nie robi, tym bardziej, że obecnie topografię i wygląd ulic każdego miasta można nieźle poznać nie ruszając się z fotela.
Gdy przeczytam książkę, napiszę o niej parę słów, ale szybko to nie nastąpi, wiesz, ten czas…
Aniu, wróciłem z łazęgi. Miałem ładny dzień.

Anna Kruczkowska pisze...

Zgadzam się z tą oceną. To lekceważenie. Tyle, że obawiam się, iż sporo czytelniczek tego nie zauważyła, bo powieść nie była adresowana do osób wyrobionych czytelniczo- wpadek w tej książce było mnóstwo.