niedziela, 9 kwietnia 2017

NIVEA INVISIBLE FRESH i można ruszać przed siebie

Spodenki rowerowe, koszulka termo, bluza rowerowa, jeszcze tylko kask, rękawiczki i można ruszać
w kolejna trasę. No prawie. Bo przecież przez następne godziny będę intensywnie pedałować i się pocić. Potrzebuję zatem izotonika i... dobrego antyperspirantu.

Markę NIVEA znamy wszyscy, wszak to na kremie o charakterystycznym zapachu zamkniętym w okrągłym niebieskim pudełku  wychowały się całe pokolenia. Ucieszyłam się więc z możliwości przetestowania nowego produktu, jakim jest  NIVEA Invisible Black & White FRESH. Antyperspirant występuje w dwóch wariantach- spreju i kulki w wersji dla kobie i mężczyzn.
Ślubny jest zadowolony - nosi ciemne ubrania i fakt, że nie musi się martwić o ich stan po użyciu specyfiku bardzo mu odpowiada. Z świeżego,  ale nie nachalnego zapachu też jest zadowolony.
Co do mnie sprawa jest bardziej skomplikowana- od wielu lat używam antyperspirantów roll-on, są poręczne, łatwo schować je do kosmetyczki. To jednak jedyne zastrzeżenie do dezodorantu.  Reszta jest bez zarzutu- ładny, lekki zapach, który "nie gryzie się" z wonia perfum, trwałość, skuteczność i brak białych smug na czarnych ubraniach. Na mojej czarnej koszulce termo nie pozostawił białych śladów, a po wielogodzinnej wycieczce nie ciagnęłam za sobą specyficznego, krępującego zapachu. A trzeba przyzanać, że wycieczka była wyczrpująca, bo przez ponad połowę z moich 80 km jechałam pod silny porywisty wiatr.
Po powrocie do domu spłukałam tylko sól z twarzy i ciała dla odświeżenia i mogłam wskoczyć w wyjściową koszulę i eleganckie spodnie- jechaliśmy do teściow na kawę. Muszę przyzanać, że antyperspirant zdał test sporotwy na 5 :)

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...


Nie jestem ekspertem od sponsoringu blogów, ale dla mnie za dużo tych obrazków z nazwami firmy.
Może wystarczy jeden i piękne widoki z wycieczki oraz relacje i odczucia. To prawdziwa wartość tego miejsca w sieci. Innego niż kolorowe czasopisma.

Anna Kruczkowska pisze...

Niestety z tej konkretnej wycieczki nie było ani jednego zdjęcia. Tak wiało, że wolałam się nie zatrzymywać. Trudno to nawet nazawać wycieczką, był to typowy trening po typwej, doskonale znanej trasie. Zero myślenia, zero odczuć. Wiatr, rower, mięśnie ;)
A tak apropos "wartości tego miejsca w sieci"- gdy zakładałyśmy we trzy tego bloga miał on być blogiem z recenzjami ;) szybko się jednak okazało, że lepiej radzimy sobie z reportażami z podróży oraz z ... gotowaniem :) Nie mniej jednak, utrzymujemy się z reklam :)

Anonimowy pisze...


Dobrze wam idzie. To zrozumiałe że trzeba płacić rachunki. Nie chodzi o fakt ale raczej o formę. To rozmówki Kobiece więc z założenia powinny być subtelne
i delikatne. Ale czy dzisiaj Kobiety same siebie tak postrzegają?

PPHUENERGIA Szydłowski pisze...


Dziś kończę pracę w obecnym miejscu tzn znów będę miał rzadko cas na pisanie. Tak to się wszystko zmienia. Jak wiatr w rudych włosach, taki sam ale już nie ten sam. Trzymaj się ciepło Anno.

Anonimowy pisze...

Wytchnienia w biegu i spokoju w nadchodzące Święta. Wypocznij w leśnych ostępach Gierczyna razem ze Ślubnym. Tu tradycyjnie objazd bliskich. W domu może kilka chwil.

Anonimowy pisze...

Od lat stosuję kosmetyki Nivea i uważnie wypatruję wszystkich nowości. Ten dezodorant u mnie bardzo na plus a moim małym marzeniem jest aby był produkowany w miniaturkach podróżnych.