wtorek, 18 kwietnia 2017

"Starożytni o sobie"- ciekawa książka na wieczór

Starożytność... z czasów szkolnych kojarzymy Egipt, Grecję, Rzym. Czasem jeszcze Babilon, czy Mezopotamię. Wszystko zda się równie odległe, a kilka tysięcy i kilkaset lat p.n.e. wydaje nam się zupełnie abstrakcyjne. Wystarczy jednak jedna rzetelnie przygotowana książka, by nagle okazało się, że tak naprawdę nasza szkolna wiedza jest tylko znikomym ułamkiem fascynujących dziejów starożytnych.
Taka refleksja pojawiła się jako pierwsza, gdy sięgnęłam po pięknie wydaną książkę Michaela Kerrgana „Starożytni o sobie czyli tajemnice inskrypcji. Od egipskich hieroglifów po rzymskie graffiti.”
Pozycja ta, wydana przez Świat Książki zachwyca od pierwszego spojrzenia. Duży albumowy format, barwne ilustracje, mapy, kredowy papier sprawiają, że chce się zagłebić w ów nieznany świat.
Opracowanie zostało podzielone na regiony geograficzne, a dopiero w obrebie poszczególnych regionów zabytki omawiane są chronologicznie. Obok tych najbardziej znanych jak Kamień z Rosetty czy Kodeks Hammurabiego znajdziemy tu teksty, całkowicie nieznane nawet oczytanemu czlowiekowi.
Jako pierwszą poznajemy glinianą tabliczkę z klinowym zapisem Legendy Sargona, który żył... w XXIVw. p.n.e.! Potem są kolejne, zarówne te mówiace o czynach władców, jak i opowiadające o codzienny życiu mieszkanców starożytnych miast i panstw, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Oto w klinowych zapisach ożywają takie miejsca jak Akad, Ugarit, Amarna...
Dalej pojawiają się egipskie hieroglify, inskrypcje z Ziemi Świętej i Izraela. Poznajemy życie Persów, Greków, Fenicjan i Etrusków, wreszcie Rzymian.
Zaskakująca jest wielość i różnorodność pismieniczych zabytków, a każdy odsłania przed czytelnikiem niesamowitą, fascynującą opowieść.
Poszcególne rozdziały zbudowane są z zdjęcia zabytku, omówienia jego historii, nakreślenia tła społecznego lub historycznego oraz cytatów. Każdemu zabytkowi poświęcono dwie strony, można więc odłożyć ją bez obawy, że będziemy szukać, gdzie skończyliśmy. Książka napisana jest z ogromna swadą, barwnym lekkim językiem, dzięki czemu czyta się ja nie jak dzieło historyczne, a raczej zbiór opowiadań historycznych. Nie ma szans, by się znudzić. Mnie poruszyła przede wszystkim historia robotnika rolnego, który 2500 lat temu poskarzył się na nadzorcę niesprawiedliwe rekwirującego... ubranie robotnika. Skarga zapisana została na kawałku glinianego naczynia- ostrakonie. Niestety nie wiemy, czy robotnik odzyskał swoje odzienie.
Ksiązka towarzyszyła mi przez wiele kolejnych wieczorów. Czytałam ją „do poduszki”, przed zaśnięciem wyobrażając sobie świat i ludzi, o torych właśnie przeczytałam.


3 komentarze:

Krzysztof Gdula pisze...

Poruszył Cię głos zwykłego życia sprzed tyluż wieków… Właśnie o takich i podobnych sytuacjach pięknie pisał Parandowski w niedawno przeczytanej książce Alchemia słowa.
Wiesz, Aniu, raz jeden stałem przed kamieniem z Rosetty, mając nadzieję na zadumę i usłyszenie w sobie czegoś ciekawego, ale nic mi z tych planów nie wyszło. Był tłok, rozmowy i popychanie.

Anonimowy pisze...


Mimo upływu lat świat się nie zmienił. Dalej kieruje nim żądza władzy i chęć posiadania. Jedni otaczają się ogromnym bogactwem i żyją w przepychu gdy drudzy nie mają na jedzenie czy ubranie. W polityce tak jak kiedyś nie liczy się jednostka a osiąganie celów. Ziemia pomimo ogromnego rozwoju i zwiększenia liczby ludności nie jest ani lepsza ani gorsza. Wojny są wszechobecne. Tak jak manipulacje opinią publiczną i kreowanie potrzeb. Co po nas zostanie? Możliwe że mniej niż się spodziewamy.

baja pisze...

Uwielbiam takie książki.