niedziela, 2 kwietnia 2017

Z przeszłości w przyszłość- wycieczka do Kołobrzegu

Piękna wiosenna pogoda zachęciła nas do zrealizowania kolejnego punktu w naszym zeszłorocznym projekcie na Wspieram.to. Zaprosiłyśmy naszych wolontariuszy z Chąśby  na wycieczkę do Kołobrzegu. Okazało się, że na eskapadę po muzeach chętne są tylko dziewczyny, co trochę nas zdziwiło, bo przecież Muzeum Oręża Polskiego powinno zaciekawić i  chłopców (ale widać w słoneczny dzień piłka była ważniejsza ;) )
Wyjechałyśmy z Trzebiatowa pociągiem, bo po pierwsze tanio, a po drugie obecnie to też rodzaj atrakcji.

Pierwszym punktem naszego kołobrzeskiego spaceru było Muzeum Miejskie, ale nim do niego dotarłyśmy zatrzymałyśmy sie w Parku 18 Marca na małe słodkie co nieco w postaci Monte Plus, któe dziewczętom bardzo smakowało. Chuda przy okazji zrobiła sesję zdjęciową wiosennym kwiatkom.
 Ekspozycja muzealna zainteresowała nasze dziewczyny, zwłaszcza fragmenty dotyczące rzemiosł oraz eksponaty z czasów słowiańskich. Podziwiałyśmy naczynia, fragmenty odzieży, biżuterię. Ciekawy jest dział poświęcony miarom i wagom- kolekcja wag różnego typu jest całkiem spora. Muzeum odwiedzałam kolejny raz, zawsze mi się w nim podoba, bo ukazuje dawną świetność miasta. Wzbogacone o nowe wiadomości poszłyśmy obejrzeć kolegiatę.
Prawdę mówiąc byłam w niej kilkakrotnie, ale dopiero teraz po obejrzeniu filmu w muzeum, wiedziałam na co zwrócić uwagę. Uwielbiamy gotyk ceglany, o czym pisałam już nieraz, więc i tej budowli nie mogłyśmy pominąć. Za każdym razem podziwiam jej ogrom z jednej, a surowość spowodowaną zniszczeniami wojennymi z drugiej strony.
Następnym punktem było Muzeum Oręża Polskiego. Przeszłyśmy do niego uliczkami tzw. Nowej Starówki- dzielnicy, która jeszcze niedawno była "niczym w środku miasta". Teraz to tu bije turystyczne serce miasta. Szłyśmy powoli, bo nasza najmłodsza wolontariuszka poruszała się o kulach- w czasie zabawy na podwórku skręciła nogę. Pogoda z resztą sprzyjała takiemu niespiesznemu wędrowaniu.

W Muzeum Oręża nasze dziewczyny zainteresowały się okresem średniowiecza, dość pobieżnie obejrzały eksponaty z wojny siedmioletniej i okresu napoleońskiego. Dłużej zatrzymały się na kolekcji strojów z czasów II wojny światowej. Za to ekspozycja pojazdów wywołała ogromne łał!
Samoloty, wozy opancerzone i działa samobieżne zostały obfotografowane. Potem dziewczęta rozsiadły się na ławce wśród pozostałych militariów.
Z Chudą przeszłyśmy się wśród pojazdów, przy tym po pierwsze zauważyłyśmy, że w muzeum panuje o wiele lepszy porządek niż w Rogowie (które zdaje się jest filią kołobrzeskiego muzeum) a po drugie opowiedziałam Chudej o kolekcji pojazdów wojskowych zgromadzonej w Poznaniu w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych (o tej kolekcji pisałam tu)
Dziewczęta wyraźnie traciły zainteresowanie historią, myśląc juz o obiedzie. Z tego też powodu ruszyłyśmy do naszej ulubionej pizzerii Da Vinci, gdzie zamówiłyśmy wielką pizzę. Ledwo w piątkę ją zjadłyśmy!
Poniważ być w Kołobrzegu, a nie zajśc na plażę się nie da, ruszyłyśmy w stronę morza, spoglądając przy okazji na Baszte Prochową.
Rozłożyłyśmy się na piasku ... szum Bałtyku, mewy i... bardzo wielu spacerowiczów. W Kołobrzegu chyba już rozpoczął się sezon. Kafejki, kawiarniane ogródki  i restauracje zapraszają do skorzystania z ich oferty, uliczni grajowie przygrywają.... a przecież to dopiero kwiecień!
Miałyśmy jeszcze trochę czasu do odjazdu pociągu, a zapach smażonych gofrów nęcil i zachęcał do łakomstwa, usiadłyśmy więc przy stoliku w kawiarnianym ogródku. Zamówiły słodkości. Karolina migiem uporała się ze swoim deserem, Marysia jednak poległa w starciu z gofrem- dojadała go w drodze do domu, a podejrzewam, że końcowkę zjadły kaczki znad Regi.
To był sympatyczny dzień w towarzystwie naszych szalonych wolontariuszek, z którmi nie można się nudzić .

6 komentarzy:

Krzysztof Gdula pisze...

W piątkę jedną pizzę?? Oj, to chłopaków wam brakowało.
Faktycznie, muzeum sprzętu wojskowego! Kiedyś tam byłem. Słusznie powiedział Homer tyleż wieków temu: męża ciągnie do żelaza. Czyli faceta do broni.
Coś takiego siedzi w nas.
A kwiatów widzę mnóstwo, w pierwsze dni kwietnia. Ładnie się zaczęła wiosna.

Anonimowy pisze...

Faktycznie rozkwitła nam ta wiosenka. Gdzie spojrzeć kolorowe bukiety polnych kwiatów. W ogrodzie powoli, w najcieplejszych miejscach pastelowymi kolorami zmierzamy w stronę świąt.

Anna Kruczkowska pisze...

Tak, zakwitła nam wiosna pięknie, tylko chłodno się zrobiło i póki co niektóre plany muszą poczekać na lepszy czas.

Anonimowy pisze...


Co tam chłodek. Po świętach będzie gorąco. Ślub córki Anny. Podobno jak wesele jest w deszczu to na szczęście Młodej parze.

Anna Kruczkowska pisze...

Może coś w tym jest... Niech się Młodym szczęści :)

Anonimowy pisze...


A wtedy padał deszcz? U mnie był śnieg. Nie wiem czy się liczy, to w końcu też deszcz tylko w formie stałej.