środa, 14 czerwca 2017

Ćwierkająca ściana

-ćwir, ćwir... - głośne, natarczywe ćwierkanie rozlega się gdzieś blisko... tylko gdzie? Nie widzę źródła dźwięku. Podchodzę do ściany domu... Ej, ćwierkanie rozbrzmiewa w … ścianie! Jak to możliwe?
 To akurat proste- para sikorek zagnieździla się w otworze wentylacyjnym naszej chatki i teraz ich młode domagają się jedzenia. Jeśli podejść za blisko i próbować zajrzeć, milkną spłoszone.Jeśli w środku akurat jest któreś z rodziców- rozlega się dźwiek podobny syczeniu. Nigdy bym się nie spodziewała, że sikory mogą wydobywać z siebie taki głos!

Siedząc rano przed domem z filiżanką kawy, obserwuję dwoje sikorkowych rodziców, jak nadlatują znad łąki z gąsieniczką w dziobku, zatrzymują się na chwilę na krzewie bzu, skąd obserwują dom. Gdy nic się nie dzieje, dolatują do ściany i znikają w otworze wentylacyjnym. Po chwili odlatują po następną porcję jedzenia dla wiecznie głodnego potomstwa. Ślubny, jako istota ciekawa, zajrzał do ciemnego wnętrza rury, gdzieś w głębi wypatrzył cztery małe łepki młodych sikorząt. Mamy też innych, mniej lubianych współlokatorów, w czasie naszej nieobecności dom opanowały pająki, które teraz bezlitośnie wyganiam za pomocą miotły. Pogoda dopisuje, choć miejscowi chętnie zoabczyliby jakiś deszcz, bo w Gierczynie panuje susza. Żadnych grzybów, cieniutka trawa. Do tego wymarzły czereśnie i orzechy... Oj nie zapowiada się dobry rok na przetwory.
Póki co skupiłam się na ziołach- zebrałam ostatnie niekwitnące pokrzywy, czarny bez i fiołki trójbarwne. Teraz suszą się na strychu rozłożone na suszarkach. Łąki rozkwitły wieloma kwiatami, niektóre wzbudziły moje zdziwienie, bo nie przypominam sobie, bym je spotykała tu wcześniej. Swoją intensywnie pomarańczową barwą zaskoczył mnie jastrzębiec pomarańczowy. Siedlisko rdestu wężownika również jest nowe. Na mojej łące zadomowił się... podkolan biały! Kwitną popularne dzwonki, mnóstwo gatunkow traw, margaretki, osty, łoczygi i jaskry. Cudnie jest na tych naszych łąkach. Jutro wybiorę się wyżej, spojrzeć na moje góry. P.S. Zdjęć będzie niewiele, bo gierczynski laptop nie ma wejścia na kartę pamięci ( o czym zapomniałam) , więc zdjęcia jedynie z telefonu.


4 komentarze:

Krzysztof Gdula pisze...

Jesteś w Gierczynie!
Podejrzewam, z którego miejsca było zrobione pierwsze zdjęcie z dalą. Stawiam na pamiętane przeze mnie miejsce na północnym, a raczej północno-wschodnim zboczu Kufla. Co do miejsca zrobienia drugiego zdjęcia nie mam wątpliwości: Kufel, wschodni stok, blisko szczytu. W głębi widzę ten wąski pas lasu, za którym widać Góry Kaczawskie.
Napisz, proszę, czy trafiłem.
Sikorek w domu zazdroszczę. Łąk za domem też. Fajnie tam masz :-)
Właśnie! Przypomniałem sobie, że nie pisałem: otóż w lipcu mam pracować w bazie firmy, w Lesznie, a w Ustroniu mam być od 1 do 20 sierpnia. Serdecznie zapraszam Ciebie i Twoich bliskich.

Jan Łęcki pisze...

Aniu, zazdroszczę takich łąk. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Aleksandra pisze...

Fajnych masz współlokatorów. U mnie kiedyś było gniazdo jaskółek na balkonie. Niestety bloki ocieplili i wszystko znikło. A łąki pięknym kwieciem obrodziły. Pozdrawiam

Anna Kruczkowska pisze...

Krzysiu, bezbłędnie określiłeś miejsca! Tak, mam fajnie, choć w urzędzie miasta w Mirsku przywitano nas słowami: "czy was Bóg opuścił? Przeprowadzać się na Fersztel? Czy wy widzieliście tam zimę?" Trochę trwało nim wyjaśniłam, że ja tu różne zimy widziałam...
W sumie dobrze się składa, że w Ustroniu będziesz w sierpniu, bo my też połowę sierpnia spędzimy w Trzebiatowie. Lipiec zejdzie nam w Gierczynie. Na pewno znajdziemy czas na odwiedziny. Może Darka wyciągnę?
Jasiu, oczywiście. Gdy patrzę na owady na tych łąkach, to myślę, jakie piękne fotki byś im strzelił!
Aleksandro, na blokach też mieliśmy kilka razy jaskółki, ale Ślubny patrzył na nie krzywym okiem, to przestały się budować. Tu jest inaczej. Choć też marudzi, że ścianę brudzą. Łąki pięknie zakwitły,o czym Ty wiesz najlepiej.