poniedziałek, 26 czerwca 2017

III Wolsztyński Maraton Rowerowy - 24.06.2017 r.

Czwartek upłynął mi na pakowaniu połowy dobytku do starego Golfa. Pudła, pudełka, worki i przede wszystkim dwa rowery. Jakimś cudem moje autko okazało się tak pojemne, jak zakładałam i wszystko pięknie się zmieściło. W piątek o poranku wsiadłam więc za kierownicę, odpaliłam nawigację w telefonie i ruszyłam przed siebie. To pierwsza moja tak długa samodzielna trasa - celem na piątek był Pałac w Orli. Udało mi się dojechać. Po odebraniu klucza do pokoju chwilę się jeszcze pokręciłam, po czym postanowiłam się zdrzemnąć, czekając na Krzysia, który miał dojechać z pobliskiego Krotoszyna. Po jego przyjeździe przepakowaliśmy jeden z moich rowerów do jego auta, zjedliśmy posiłek i dość wcześnie poszliśmy spać. Czekała nas pobudka przed 4 rano.
Wolontariusze odpowiedzialni za obsługę maratonu - wielkie brawa!

Zjedliśmy śniadanie, zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy w drogę do Wolsztyna. Na miejsce dotarliśmy o 6 rano. Odebraliśmy pakiety startowe, złożyliśmy rowery, poprzypinaliśmy numerki, porozmawialiśmy z kilkorgiem znajomych. Tuż po 7 rano wystartowaliśmy oboje. Krzyś z ambitnym zamiarem gonienia, łapania i zdobywania, ja - przejechania. Przed samym startem okazało się, że towarzyszyć będzie mi Ania z Pogorzelicy, która zdecydowała się na pierwszą w swoim życiu gigę. Cały dystans 220 km pokonałyśmy więc razem. Na pierwszym kółku towarzyszył nam jeszcze kolega Krzysztof, ale niestety został z tyłu pod koniec pierwszego okrążenia, gdy do mety podciągnął nas...zawodnik z mini jadący dopiero na swój start. Z Anią jechało się bardzo dobrze - na bardziej ruchliwych fragmentach trasy dawałyśmy sobie zmiany, na tych pustych jechałyśmy ramię w ramię i rozmawiałyśmy, nie zauważając nawet, jak kolejne kilometry zostają za nami. Utrzymywałyśmy naprawdę dobrą prędkość, jak na moje możliwości. I o ile mam świadomość, że wynik na maratonach w Choszcznie i Świnoujściu zawdzięczam w ogromnej mierze swoim towarzyszom, o tyle wolsztyńską trasę przepracowałam uczciwie. ;)
Zdjęcie autorstwa Kasi Rokosz po pierwszym kółku, za mną Ania <3

Trasa była dobrze oznakowana i zabezpieczona przez służby, z punktu w połowie okrążenia aż żal było wyjeżdżać, drogi były w całkiem dobrym stanie - bez większych dziur, czasem tylko trochę nierówne, w znacznej mierze raczej boczne, więc bez specjalnego ruchu. Problem stanowić mogła tylko godzina startów krótszych dystansów, która zbiegła się z czasem nawrotów zawodników z dystansu giga. W Wolsztynie powstał więc pewien bałagan - z Anią chwilę stałyśmy w niedługim korku, który utworzył się w okolicach startu. Niemniej poza tym drobiazgiem organizatorom nie można nic zarzucić. Na pokonanie 220 km przewidziano szalony czas 11 godzin (nam zajęło to niewiele ponad 8, a byłyśmy jednymi z ostatnich na trasie), więc każdy bez nerwów mógł ukończyć maraton. Punkty były dobrze zaopatrzone (woda, cola, banan, arbuz i ciasto) i obsługiwane przez niezwykle ciepłe i energetyczne towarzystwo. Na mecie czekał bardzo smaczny makaron, ciasta, owoce, napoje - co, kto tylko chciał. Popołudnie urozmaicił występ Wolsztyńskiej Orkiestry Dętej. Z Krzysiem wykorzystaliśmy wolny czas, by pobyczyć się trochę nad jeziorem, porozmawiać ze znajomymi, odpocząć po trasie.
Mój chłopak tym razem przeszedł samego siebie - zajął pierwsze miejsce w Open na dystansie Giga, pokonując wszystkich innych zawodników. Gdy mnie o tym poinformował, nie potrafiłam ukryć radości. Ja razem z Anią byłyśmy jedynymi zawodniczkami na rowerach innych i wjechałyśmy na metę niemal równo, z czasem  8:11:23 na 218 km, co daje średnią 26,62 (z licznika 8:04:43 na 221,5 km, średnia 27,41 km/h).
Po dekoracjach i losowaniach (nie wygraliśmy niestety rowerów) ruszyliśmy w drogę powrotną do Orli. Po drodze zboczyliśmy jeszcze na niezdrową kolację. Tej nocy w zaśnięciu nie przeszkadzało mi nawet odbywające się w pałacu wesele.
Tym trofeum można zabić. Albo wyrobić biceps ;)



1 komentarz:

Aleksandra pisze...

Wielkie gratulacje. Podziwiam Was. Jazda rowerami to fajna sprawa. Dobrze, że powstaje sporo tras rowerowych, są organizowane różne ciekawe imprezy.