czwartek, 29 czerwca 2017

Ło Matulu! Ta szczoteczka do mnie gada!- Oral B Genius 9000

Różne rzeczy już testowałam, przyszedł czas na test elektrycznej szczoteczki do zębów i to nie byle jakiej, ale pawdziwego cuda: Oral B Genius 9000. Co jest w niej genialnego i czym różni się od innych szczoteczek elektrycznych?

Wersja dla miłośników filmów:

Wersja dla miłośników literek:
- po pierwsze: ma kilka różnych programów, dzięki czemu każdy użytkownik znajdzie odpowiedni dla siebie sposób szczotkowania (ja wybrałam delikatny, ze względu na wrażliwe dziąsła)
- po drugie: można wybierać spośród różnych końcówek, w zależności od tego, co chcemy osiągnąć ( jest oczywiście i bardzo delikatna w sam raz dla mnie)
- po trzecie: szczoteczka kontroluje nacisk na zęby i dziąsła, błyska na czerwono, gdy przesadzimy i zatrzymuje się- koniec z krwawiącymi dziąsłami!
-po czwarte: podróżne etui z wbudowaną ładowarką- to ci dopiero cudo- nie dość, że naładujesz szczoteczkę bezpiecznie schowana w pudełku, to dodatkowo... naładujesz swój smartfon!
-po piate: szczoteczke trzeba ładować raz na dwa tygodnie, więc można wziąc ją na wyprawę z dala od cywilizacji.
- po szóste:  to co w tytule- szczoteczka komunikuje się z użytkownikiem za pomocą aplikacji w smartfonie. To tam ustawimy sobie kolor pierścienia (ja mam zielony), ułożymy plan higieny jamy ustnej, ustawimy czas szczotkowania. Aplikacja pokaże nam, czy dokładnie umyliśmy żeby i pamiętaliśmy o języku, a żeby nam się nie nudziło, wyświetli najważniejsze wiadomości i przedstawi prognozę pogody ;) Oczywiście nie musimy trzymać szczoteczki w jednej ręce, a telefonu w drugiej- w zestawie dostajemy uchwyt na smartfon do przymocowania na lustrze w łazience.
Przyznancie, że ciekawa propozycja dla pasjonatów technologii i kolekcjonerów gadżetów.
Czy jednak szczoteczka sprawdza się w codziennym życiu? Tak. Już przy pierwszym myciu stwierdziłam, że żeby mam czyste jak nigdy, choć moje ślinianki buntowały się przeciwko nowemu przedmitowi, produkując tyle śliny , jak w czasie wizyty u dentysty. Na szczęście już się przyzwyczaiły, wiec mycie sprawia mi sporo przyjemności. Ważne jest też to, że delikatnie masowane dząsła nie reaguja bólem i krawieniem, co wcześniej mi się zdarzało.
Etui sprawdziło się w podróży, jest faktycznie przydatne- nic się nie brudzi, wszysko jest pod ręką a i doładować można.
Komplet składający się z szczoteczki, czterech końcówek, podsawki na końcówki z miejscem na ładowarkę, ładowarki, etui podróżnego, uchwytu na smartfon oraz wszelkich instrukcji i ulotek zapakowany jest w gustowne granatowe pudełko z tzw. okienkiem, co czyni z szczoteczki doskonały prezent dla miłośnika czystości i gadżeciarza. Niestety nie jest to prezent tani i pewnie nigdy sama nie zdecydowałabym się na taki zakup (wolałabym kupić kolejny rower)
Szczoteczkę testowałam dzięki portalowi everydayme

5 komentarzy:

Marchevka _ pisze...

O jak miło było zobaczyć :)
Szczoteczka faktycznie jak Nimbus, moja się chowa, ale nie zamienię jej na żadną inną (też Oral B, ale taka zwyklasta, ma tylko timer 2 min.). Skoro mówisz, że cenowo wychodzi nowy rower, to tym bardziej nie przewiduję - głupio by było kupić sobie szczoteczkę, której wartość przewyższa ceny moich dotychczasowych... samochodów :D Ale aplikacja w telefonie położyła mnie na łopatki. Naprawdę gada??? :D
Pozdrawiam :)

Aleksandra pisze...

No cóż dla każdego coś "drogiego". To nie uniknione, elektronika wchodzi wszędzie. Dobrze, że są jeszcze zwykłe szczoteczki.

Krzysztof Gdula pisze...

Z wnioskiem końcowym zgadzam się, Aniu, tyle że zamieniłbym rower na buty, na przykład :-)
Mnie też często krwawią dziąsła; trafiam chyba na zbyt twarde szczoteczki.

Anna Kruczkowska pisze...

Marchevko, gadanie było tu przenośnią- trzeba sobie przeczytać co ma nam do powiedzenia szczoteczka, ale faktycznie w czasie gdy nastawiony jest timer, możesz sobie przeczytać wiadomości z kraju i ze świata ;)
Aleksandro, no waśnie, otaczamy się elektroniką, stajemy się zależni od prądu.
Krzysiu, twarde szczoteczki to jedno, a nasz nacisk na dziąsła to drugie. Dopiero z tą szczoteczką zauważyłam, jak bardzo dociskałam szczotkę, chcąc dokładnie umyć zęby.

Krzysztof Gdula pisze...

Faktycznie, to prawda: dociska się mocniej chcąc umyć dokładniej. Ech, wszystko przez ten pośpiech!