środa, 3 stycznia 2018

Nefrytowa Szpilka Joanny Miszczuk

Przed świętami odwiedziłam miejska bibliotekę w Mirsku i wybrałam sobie świąteczną lekturę. Wśród wypożyczonych książek znalazła się powieść Joanny Miszczuk "Nefrytowa szpilka".
Nie ukrywam, że zaciekawiła mnie estetyczna okładka z dziewczyną w tradycyjnej chińskiej sukience z bukietem lilii. Powieść, jak przystało na babskie czytadło ma raczej nieskompliowaną akcję, jednak konstrukcja fabuły sprawia, że czyta się ją z zainteresowaniem. Pisarka zastosowała kilka zabiegów literackich, m.in retrospekcję i elementy powieści szkatułkowej. Dzięki retrospekcji poznajemy dzieciństwo i młodość głównej bohaterki- Melanii, zwykłej dziewczyny z Wrocławia, wychowanej przez matkę szwaczkę. Imię dziewczyna dostała na cześć bohaterki "Przeminęło z wiatrem", jednak zupełnie nie przystaje ono ani do jej charakteru, ani do pospolitego nazwiska- Robak. Dla Melanii nazwisko staje się przekleństwem, w klasie nazywana jest Robalem, czuje się odrzucona i pogardzana z powodu ubóstwa rodziny.

Gdy poznajemy Melanię, jest dorosłą kobietą, która swoim uporem osiągnęła ogromny sukces zawodowy w handlu antykami. Niestety opłaciła go samotnością. Kolejne wspomnienia bohaterki wyjaśniają, co stanęło na drodze jej życiowego szczęścia. Bodźcem do wspomnień jest tajemniczy telefon z Chin od człowieka, którego Melania kiedyś pokochała.
Za namową dawnego kochanka wyjeżdża do  Chin, gdzie inwentaryzuje opuszczony dziewiętnastowieczny dom. Jaką tajemnicę kryje domostwo? Kim jest autorka pamiętnika znalezionego w skrytce? Co łączy aktualnego właściciela posiadłości z niezwykłą kobietą z przeszłości?
I wreszcie, jaką decyzje podejmie Melania?
Dzięki pisarce przenosimy się w ciasne uliczki danego Pekinu, poznajemy pogmatwaną historię końca cesarstwa i początków chińskiego komunizmu.
Autorka nie jest może wirtuozem słowa, jednak posiada sporą wiedzę z zakresu historii Chin, zna język chiński, co sprawia,że książkę czyta się przyjemnie.

6 komentarzy:

Agnieszka Mycoffeetime pisze...

Zaciekawiłaś mnie tą książką - fajna, szczera recenzja!
pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

Anna Kruczkowska pisze...

Cieszę się, że udało mi się Cię zaciekawić.

Krzysztof Gdula pisze...

Język chiński? Matko Boska, jak się tego nauczyć?
Faktycznie, że zawodowy sukces kobiet czasami bywa okupiony samotnością.

Anna Kruczkowska pisze...

Krzysiu, podejrzewam, że polski wcale nie jest łatwiejszy ;)

Krzysztof Gdula pisze...

Dla Chińczyka na pewno. Kiedyś usłyszałem twierdzenie, iż angielski jest językiem światowym ponieważ jest łatwy. Oczywista kula w płot, a rozmówcę zapytałem wtedy, czy łatwy jest dla Chińczyków.
Na pewno nasz język jest dla nich jeszcze trudniejszy od angielskiego.
Zresztą, po co sięgać aż tak daleko? Dla nas też jest trudny. Dla wielu Polaków zbyt trudny.

Anna Kruczkowska pisze...

Właśnie dlatego podałam przykład naszego języka, tak trudnego, że nawet Polacy mają problem w posługiwaniu się nim. Zwłaszcza w piśmie.