poniedziałek, 12 lutego 2018

Marchewkowe ciasto z miłością

Wróciłam z Trzebiatowa, zajrzałam do naszej skrzyni z zapasami a tam... zero słodyczy! W czasie mojej nieobecności Ślubny opróżnił domek z ciastek, ciasteczek, czekolady i cukierków. A u nas musi być do kawy coś słodkiego, więc szybko trzeba upiec ciasto.
Tym razem do niedzielnej kawy podane zostanie ciasto marchewkowe z bakaliami.



Produkty:
średniej wielkości marchewka
garść rodzynek
kilka suszonych moreli
łyżeczka przyprawy korzennej
dwie łyżki zmielonej suszonej skórki pomarańczowej
dwa jajka
pół szklanki cukru
dwie szklanki mąki
2 łyżeczki sody oczyszczonej
szklanka mleka
kieliszeczek rumu
kilka łyżek oleju.
Wykonanie:
Marchewkę trzemy na tarce z dużymi oczkami. Morele kroimy w kosteczkę. Jajka ubijamy z cukrem, dodajemy olej mleko, mąkę, sodę, rum. Mieszamy blenderem. Na koniec dodajemy przyprawy i marchewkę z bakaliami.
Ciasto wykładamy na posmarowaną tłuszczem blachę i pieczemy w 180 stopniach ok. pół godziny.
Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.

7 komentarzy:

Andrzej pisze...

Wygląda apetycznie a te lampki wprost rozjaśniają deser.

Agnieszka Mycoffeetime pisze...

Nie...do marchewkowego się nie przekonam...
pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

Aleksandra pisze...

Smakowicie to wygląda, mam ochotę upiec. Lubię marchewkowe ciasto, ale jak do tej pory to tylko jadłam u kogoś.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Robiłam, dałam za dużo marchwi i było za mokre:-)

Krzysztof Gdula pisze...

Hmm, czemu nie?
A powiedz, Anno, czy przepis jest Twój? Pytam, bo czytając zaraz myślę o sobie w roli wykonawcy. Że mając dokładny przepis może bym zrobił (raz zrobiłem ciasto według przepisu Marii z pogórza i nawet się udało), ale żeby samemu coś wymyślić, to już na pewno nie. Na pewno nie byłoby do zjedzenia.

Anna Kruczkowska pisze...

Andrzeju, jest smaczne :) A lampki... cóż taka instagramowa moda.
Agnieszko, długo myślałam podobnie, aż kiedys spróbowałam brownie na burakach.
Aleksandro, powodzenia :)
Mario, to masz prawie brownie ;) (mnie takie wyszło za pierwszym razem, ale wtedy dodawałam dużo kakao, więc udawałam, że to brownie)
Tak, Krzysiu. Mój. Całkiem oryginalny.

Krzysztof Gdula pisze...

No i za to podziwiam Cię, Anno.