sobota, 24 lutego 2018

Zielona zupa krem

Zima nie odpuszcza, a my zaczynamy odczuwać brak słońca i ciepła. A wiadomo nic tak nie rozgrzeje w mroźny dzień jak dobra zupa. Zatem dziś zielony krem.

czwartek, 22 lutego 2018

"Pensjonat na wrzosowisku" Anny Łajkowskiej

Wrzosowiska... Ilekroć pojawiają się w tytule powieści, wyobrażam sobie niekończące się liliowe przestrzenie znane z wizyt na Pojezierzu Drawskim, Bornholmie, Hiddensee, badź zapamietane z ulubinego filmu Agnieszki Holland "Tajemniczy ogród". Oczywiście na myśl przychodzi też atmosfera "Wichrowych wzgórz" E. Bronte. Tego też podświadomie pewnie oczekiwałam, gdy sięgałam po cykl powieści Anny Łajkowskiej. Czy słusznie?

wtorek, 20 lutego 2018

Co to jest cashback i czy warto się w to bawić


Spotkaliście się z pojęciem cash back? Zgodnie z definicją to zwrot części pieniędzy za zakupy. Niektóre sklepy mają tę opcje w ofercie dla stałych klientów. Im więcej kupujesz, tym więcej możesz zyskać. Działa to podobnie jak programy lojalnościowe na stacjach benzynowych. Robisz zakupy, a w zamian dostajesz punkty, które potem wymieniasz np. na nagrody, darmową wysyłkę lub rabat na kolejne zakupy. W ten sposób sklep stara się zatrzymać swojego klienta.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Rozwiązanie konkursu z ksiażką "Turbulencja"

Dwa tygodnie temu ogłosiłam konkurs, w którym do wygrania była książka i zakładka. Odpowiedzi konkursowe pojawiały się w najrózniejszych miejscach, bo i kanały udostepniania notki były różne. Począwszy od komentarzy bezpośrednio na blogu, porzpez fanpage i grupy na faceboou po grupy na google+. Po przeczytaniu wszystkich zdecydowałam, że książka powędruje do ... Mileny Starzyk, której komentarz, zostawiony w grupie "lubimy czytać ksiażki" na google+, mnie przekonał.
Pozostałym osobom, któe razem ze mną się bawiły bardzo dziękuję za zaangażowanie i zapraszam do udziału w zabawie, którą ogłoszę za kilka dni z racji urodzin bloga. Tym razem  nagród będzie sporo i to bardzo różnych :)

sobota, 17 lutego 2018

Koncert w Leśnym Kurorcie

W Domku pod Orzechem życie toczy się powoli i spokojnie. Dbamy o to, by spędzać ze sobą dużo czasu. Wspólne posiłki, rozmowy, czytanie książek, czasem przygotowanie posiłków. Tylko na wędrówki chodzę sama, bo Ślubny nie przepada za zimową aurą. I choć celebrujemy swoją codzienność, to staramy się ją też trochę urozmaicać. I nie chodzi jedynie o cotygodniowe wyjazdy na zakupy.

piątek, 16 lutego 2018

Pomarzyć o lecie...

https://www.itaka.pl/

Mamy środek zimy, zaczynamy tęsknić za słońcem, ciepłem i długimi dniami. Można z tej tęsknoty pojechać nad morze i biegać boso po lodowatym piachu, jak ja ostatnio lub puścić wodze fantazji i … zaplanować wakacje. Czemu o tym piszę? Ano znad morza wracałam pociągiem IC pełnym kuracjuszek. Wypoczęte, zadowolone starsze panie prześcigały się w opowieściach jakie to są zadowolone z obsługi, jedzenia, zabiegów. Ech, jakby to miło było, żeby przez kilka dni ktoś mi ugotował, podał do stołu, pozmywał...

środa, 14 lutego 2018

Zimowe wejście na Jelenie Skały

Jelenie Skały to jedno z tych miejsc, które powinien odwiedzić każdy gość Domku pod Orzechem. Spacer polecam każdemu, kto pyta, co tu trzeba zobaczyć. O tym, że warto wspiąć się na granitognejsowe wypiętrzenie na zboczach Tłoczyny wiedzieli już Niemcy, prowadząc tam malowniczy szlak turystyczny od Byczej Chaty do Przecznicy i zabezpieczając skały metalowymi poręczami. Obecnie skały sterczą prawie zapomniane, czasem ktoś się na nie wespnie, ale nie zobaczy już widoku, który podziwiali dawni turyści. Młode wszędobylskie brzozy porosły tak bardzo, że zasłoniły szeroką i rozległą panoramę Pogórza Izerskiego, którą jeszcze kilkanaście lat temu można było stąd podziwiać. Nadal jednak można spojrzeć na Przecznicę i Kamienicki Grzbiet z Dłużcem i Blizoborem.

poniedziałek, 12 lutego 2018

Marchewkowe ciasto z miłością

Wróciłam z Trzebiatowa, zajrzałam do naszej skrzyni z zapasami a tam... zero słodyczy! W czasie mojej nieobecności Ślubny opróżnił domek z ciastek, ciasteczek, czekolady i cukierków. A u nas musi być do kawy coś słodkiego, więc szybko trzeba upiec ciasto.
Tym razem do niedzielnej kawy podane zostanie ciasto marchewkowe z bakaliami.

sobota, 10 lutego 2018

Zestaw kibica skoków narciarskich


Jeśli śledzicie mój profil na fb, wiecie, że jestem zagorzałą fanką skoków narciarskich. Nieraz mam dylemat: rower, wycieczka w góry czy kibicowanie naszym reprezentantom. Ta miłość trwa od wczesnego dzieciństwa, gdy wspólnie z rodziną zasiadaliśmy przed biało-czarnym telewizorem i podziwiali odważnych mężczyzn lecących na nartach w czasie Turnieju Czterech Skoczni. Były to czasy Nykanena, braci Fijasów, Funakiego i wielu innych wielkich skoczków.

czwartek, 8 lutego 2018

Olaboga, co ja robię?!

Osoby, które śledzą mnie na facebooku widziały ostatnio kilka zaskakujących fotek z Wybrzeża. Jakoż faktycznie, spędziłam kilka dni w Trzebiatowie z racji odwożenia Wojtka do domu po feriach (czekajcie cierpliwie, pisze się historyjka z pobytu nastolatka w Domku pod Orzechem).

poniedziałek, 5 lutego 2018

W zimowych Karkonoszach

Tym razem nie o najbliższych okolicach Gierczyna. Nie o lokalnych skałkach, skarbach i tajemnicach. W odkrywaniu i zdobywaniu tych przoduje mama, mnie pozostaje podążać wydeptanymi przez nią szlakami. Ja swoje kroki skierowałam ostatnio dwukrotnie w wciąż nieodległe Karkonosze (bo rowerem pokonywałam Izery z jednej strony na drugą). Po 26 latach w październiku zdobyłam Śnieżkę. W ostatni weekend powtórzyłam to, tym razem w śniegu. U stóp najwyższego szczytu Karkonoszy bywałam już w życiu kilkakrotnie, ale nigdy jakoś się nie złożyło. Z Gierczyna też przecież nie jest daleko, ale mama woli nieuczęszczane szlaki, wiec na wspólne dziecięce jeszcze wycieczki zabierała nas w bardziej dzikie czeskie Izery lub pokazywała okolicę - pogórze izerskie i najbliższe szczyty. Do turystycznej Szklarskiej Poręby i jeszcze gorszego pod tym względem Karpacza zapuściła się z nami ledwie kilkakrotnie.

niedziela, 4 lutego 2018

Walentynkowe pomysły

Do walentynek zostało zaledwie 10 dni, więc ja, jak co roku kombinuję, jakby tu Ślubnego uszczęśliwić. Bo wiadomo, że każdy powód do świętowania jest dobry, a gdy za oknem zimno, to trzeba sobie atmosferę domową podgrzewać. Jakiś zarys pomysłu już mam. W tym roku zamiast ( a może obok?) smacznej kolacji z obowiązkowym tatarem i czerwonym winem (tak, tak u nas na walentynki króluje zazwyczaj tatar) wymyśliłam sobie, że wybierzemy się w odwiedziny do sąsiadów, czyli do Leśnego Kurortu, gdzie podają naprawdę pyszną kawę  i robią dobre drinki.
Zastanawiam się też nad prezentem, przecież nie przygotuję Ślubnemu laurki ;)

piątek, 2 lutego 2018

"Turbulencja" recenzja i konkurs

Zadanie konkursowe zdawało się wyjątkowo proste: „Za pół godziny masz samolot. Dokąd polecisz bez zastanowienia i bagażu?” Co mogłam napisać No oczywiście, ze lecę na Bornholm, wyspę, gdzie góry wpadają do Bałtyku, gdzie zielone niziny łączą się z brzegiem morza, a wszystko można zobaczyć w dwa dni. No i wygrałam książkę.

czwartek, 1 lutego 2018

Skarby na Prochowej

Pamiętacie spacer sprzed kilku tygodni na Prochową(klik)? Pisałam wtedy, że jeszcze do tej wycieczki wrócę. Korzystając z miarę znośnej pogody – nie padało, temperatura oscylowała w granicach 2-3 stopni, tylko wiało strasznie! - wyciągnęłam Gui i Wojtka na skałki. Jako cel podałam wykopanie czegoś, co poprzednio zostawiłam.

wtorek, 30 stycznia 2018

"Ja, potępiona" trzecia część serii o Wiktorii

Byliśmy już w Piekle, byliśmy w Niebie... czas na... Tartar. Tam nas jeszcze nie było. Oczywiście mowa o trzeciej części przygód Wiktorii Biankowskiej, bohaterki zabawnej trylogii Katarzyny Bereniki Miszczuk. Poprzednie części recenzowałam niedawno. Można je znaleźć tu: „Ja, diablica”, „Ja, anielica”.

niedziela, 28 stycznia 2018

"Wyprawa po rogi", czyli spacer z nastolatkiem


-Puk, puk, puk- woła Gui, wykonując ruch stukania do nieistniejących drzwi. Stoi u szczytu omszałych schodków na jednej z wielu fersztlowych ruin. Kończymy wycieczkę po zboczach Stożka. Jest mglisto, zaczyna siąpić, ale nas nie opuszczają dobre humory. Dlaczego? Bo w nogach mamy kilka kilometrów, a głowy pełne wrażeń.

środa, 24 stycznia 2018

Frida.

Tym razem Khalo, nie kot.

Na wystawę „Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst” planowałyśmy wybrać się jak tylko pojawiła się informacja na jej temat. Pierwotnie rozmawiałam z mamą, ostatecznie pojechałam z Marzenką, bo mama nie mogła. Pierwszy z planowanych styczniowych terminów musiałyśmy przesunąć, gdyż bilety internetowe przestały być już dostępne, a nie chciałyśmy jechać w ciemno. I tak na wystawie zjawiłyśmy się na trzy dni przed jej zakończeniem czyli 18 stycznia. Jak się okazało był to chyba najgorszy możliwy termin tej zimy. Bo zima była właśnie wtedy. Pociąg do Poznania miał godzinę opóźnienia i z ulgą odetchnęłyśmy, że wybrałyśmy wcześniejsze połączenie, które dawało nam dwie godziny zapasu, gdyż bilety na wystawę kupowane były na konkretną godzinę wejścia. Historią świata była jednak dopiero podróż powrotna. W pociągu zamiast trzech spędziłyśmy...pięć godzin. I nie można powiedzieć, że pociąg przez te 5 godzin jechał. Z powodu remontu torowiska i opóźnienia złapanego już od początku staliśmy np. 40 minut przed samym Lesznem. Było to o tyle przykre, że w domu byłam przed północą, a o czwartej wstawałam do pracy.

niedziela, 21 stycznia 2018

Spacer zimowym lasem

Dzień budził się bez ekstremalnych widoków, za to z lekkim mrozem i zerowym wiatrem. Ledwo się rozwidniło, wyszłam pobiegać na nartach. Trzeba korzystać z idealnych warunków. O dziwo na 3 km, przewróciłam się tylko 3 razy!

sobota, 20 stycznia 2018

Co z tym niebem jest nie tak? K.B. Miszczuk "ja, anielica"

Podoba Wam się, nowa zakładka? Mam ich kilka,
a codziennie coś nowego wyszywam :)
Zasiadając po południu do lektury dalszych przygód Wiktorii Biankowskiej, bohaterki diabelsko-anielskiego cyklu Katarzyny Bereniki Miszczuk, liczyłam na dużą dawkę humoru, ciekawą akcję i świetną rozrywkę, bo tym zachwyciła mnie przecież pierwsza część, której recenzję można przeczytać tu: Ja, diablica.

czwartek, 18 stycznia 2018

Grzane piwo z niespodzianką

Za oknem zrobiło się... hm... niebezpiecznie? Wieje tak, że nikt rozsądny z domu nie wychodzi. Huczy, świszcze, zacina śniegiem i prąd zniknął. Przydały się wszystkie świece, którymi przy róznych okazjach byłam obdarowywana. Teraz ich migotliwe światło rozjaśnia izbę.

wtorek, 16 stycznia 2018

niedziela, 14 stycznia 2018

Czy wy się przeprowadziliście?

To pytanie coraz częściej pojawia się na w oknie dialogowym messengera i w komentarzach. Coraz rzadziej widuje się na blogu wpisy z Bałtykiem w tle, częściej za to pogórskie pejzaże. Chyba czas już napisać o tym, co wydarzyło się w 2017 r.

piątek, 12 stycznia 2018

"Ja, diablica" - no to jak jest w tym Piekle?

Kilka początkowych akapitów wystarczyło, bym uświadomiła sobie, że czeka mnie bezsenna noc. Tylko nocna lampka, wygodne łóżko, aromatyczna herbata, książka i ja. Tak to już jest, gdy sięga się po kolejną powieść Katarzyny Bereniki Miszczuk.

wtorek, 9 stycznia 2018

Krokiety z kolorowym farszem

W niedzielne przedpołudnie naszło mnie na pichcenie. Powodów było kilka. Po pierwsze chciałam przygotować Ślubnemu paszteciki na drogę do Trzebiatowa ( ten tydzień spędza właśnie na Wybrzeżu), po drugie- czytelnicy, odgrzebując mój zeszłoroczny przepis na chruściki przypomnieli mi, że jest karnawał i należy zrobić faworki, po trzecie- na obiad wymyśliłam sobie krokiety. (no i pogoda była jak widać)

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Rowerem na Targ rolny w Siedlęcinie

Od przynajmniej kilku miesięcy wybierałam się, aby odwiedzić targ rolny w Siedlęcinie (facebookowy fanpage), ale że impreza odbywa się w soboty, to ciągle było mi nie po drodze. Wreszcie W Trzech Króli wszystkie elementy układanki złożyły się w całość: była piękna , bezwietrzna pogoda, sobota -święto, więc nie robi się zakupów, świąteczny obiad przygotowany wcześniej. Mogłam więc spokojnie wsiąść na rower i ruszyć przed siebie.

niedziela, 7 stycznia 2018

Złap licznik!

Konkurs będzie szybszy niż zwykle, bo nie doceniłam archiwalnych postów z przepisami na karnawał i licznik zaczął szaleć. Brakuje już tylko kilkuset do równych 400 000. Zatem łapcie! Osoba, która będzie najbliżej magicznej liczby otrzyma od nas pudełko- niespodziankę z rozmówkowej kuchni. Zatem łapcie! Poinformujcie nas o tym w komentarzu.  Skan złapanego licznika należy przesłać na adres mailowy lub zostawić nam w wiadomości na facebooku!
Zapraszam do zabawy!

środa, 3 stycznia 2018

Noworoczna wyprawa do Stuletniej Wody

Moją noworoczną tradycją jest spędzenie tego dnia aktywnie. Może wiać, lać albo mrozić, ja wychodzę z domu. Przez ostatnie 10 lat chyba tylko raz warunki były tak ekstremalne, że zatrzymały mnie w domowych pieleszach. Na Wybrzeżu robiłam kilkadziesiąt kilometrów rowerem, w Izerach najczęściej idę w góry.

Nefrytowa Szpilka Joanny Miszczuk

Przed świętami odwiedziłam miejska bibliotekę w Mirsku i wybrałam sobie świąteczną lekturę. Wśród wypożyczonych książek znalazła się powieść Joanny Miszczuk "Nefrytowa szpilka".