wtorek, 19 listopada 2013

Sos z rukoli

Jakieś trzy lata temu w sklepie ogrodniczym znalazłam nasiona rukoli, czyli rokietty, a że lubię eksperymentować, to zielsko wysiałam. Efekt przeszedł moje oczekiwania- na działce pojawił się rząd wysokich zielonych wiechci zakończonych beżowo-brązowawymi kwiatkami. Liście ciemne i mięsiste niewiele przypominały rachityczne listeczki kupowane w markecie, a smaku nie dało się nawet z tymi listeczkami porównać.

 Pamiętam, jak pierwszy raz poczęstowałam tą moją rukolą swoją bratową- była zdumiona jej intensywnym ostro orzechowym smakiem.  Zielsko tak dobrze poczuło się na mojej działce, że… rozsiało się samo i teraz od września do grudnia a nawet do stycznia, jak nie ma wielkich mrozów mam mnóstwo rukoli. Moje koleżanki od września dopominają się zieleniny, którą całymi garściami przynoszę do pracy, bo nie sposób jej przejeść w domu.

A co robię z rukolą? Ano dodaję do codziennych kanapek i grzanek, wrzucam do niedzielnej jajecznicy i zielonej zupy. Jednak ulubionym sposobem podawania rukoli jest łączenie jej z makaronem. Przepisy mam dwa. Dziś ten z sobotniego obiadu, czyli sos do spaghetti - na życzenie Kethryweris.
Aby przygotować sos potrzebujemy:
  sporą garść rukoli – myślę, że jakieś 0,5 litra ( bo chyba takie są te sklepowe opakowania)
  łyżkę masła
  200 ml bulionu lub wody
  200 g serka topionego
  100ml jogurtu naturalnego bądź śmietany
  Rozdrobniony ser żółty ( i ser typu rokpol lub inny z niebieską pleśnią dla smakoszy) po 100g
  Sól, pieprz, czosnek.
Rukolę dusimy na masełku kilka minut, trzeba uważać, żeby jej nie przysmażyć. Można do duszenia dodać odrobinę wody. Gdy zmięknie wrzucamy serek topiony (warto go przedtem rozdrobnić) , zalewamy bulionem, czekamy aż serek się roztopi. Wówczas dodajemy pozostałe sery. Gdy sery się rozpuszczą, pozostaje powoli wlewać jogurt lub śmietankę, stale mieszając, aby się nie zwarzyła. Na końcu dodajemy sól, pieprz i posiekany czosnek.
(wersja dla leniwych: dusimy rukole na masełku i dodajemy sos z 4 sery z torebki).

Sos idealnie pasuje do spaghetti, ale można podać go i z rurkami. Choć do rurek wolę ukolę z jajkiem i boczkiem, ale o tym innym razem.
A na marginesie- żeby wrzucić dziesiejsze zdjęcia pobiegłam po południu z psem na działkę, coby rukolę moją obfotografować. Przy okazji narwałam sporo jesiennego zielska- sałatę, koper, szczypior, groszek zielony i oczywiście rukolę. 
Okazało się, że biegać też lubię, nie tylko jeździć rowerem :)



11 komentarzy:

kethryveris pisze...

bardzo bardzo bardzo dziękuję :):) no i zrobiłam się głodna :)

wenus-lifestyle pisze...

Bardzo lubię rukolę, wypróbuję Twój przepis przy najbliższej okazji ;)

Lucia pisze...

ja tez lubie rukole... wloski sposob to rucola z tartym cieniutkim parmezanem i octem winnym:):)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Troszkę mi wstyd, ale nie znam smaku rukoli :-)

Ruda pisze...

Oj tam... też bym nie znała, gdyby nie te nasionka:) Bo zazwyczaj z warzyw jemy to, co rośnie na naszej działce (wyjątek robimy dla ziemniaków i brokułów)

LUNA pisze...

uwielbiam rukole , ale nie mam ogródka , a na parapecie sie nie udaje , dobrze ze mozna ja jeśc do pierwszych przymrozków , moja koleżanka przynosi ja systematycznie do pracy.

Trajbajowa pisze...

Takiej pysznej rukoli nie ze sklepu to ja jeszcze nie jadłam. Może w przyszłym roku i ja sobie posadzę na ogródku? :)

Marchev ka pisze...

Znam tylko sklepową rukolę, ale spróbuję coś pokombinować. Przymierzam się do zrobienia zieleniaka w domu, może uda mi się ją wyhodować :)

Ruda pisze...

Własna zielenina jest czymś niesamowitym . Warto poświecić trochę czasu, by mieć zdrowe warzywka (nawet jeśli będzie to tylko rzodkiewka i sałata)

Niania w Paryzu pisze...

Ale fajny przepis, skorzystam!

GAJA pisze...

Mam w ogrodzie, sieję od kilku lat i rośnie jak opętana, sama wiesz. Ja zjadam w formie sałatkowej i robię pesto, pyszne!