czwartek, 4 maja 2017

Motylarnia w Niechorzu

Latarnia morska w Niechorzu może poszczycić sie najlepiej zagospodarowanym terenem wokół obiektu i w jego okolicy. Widziałam wszystkie polskie latarnie i kilka zagranicznych, ale żadna nie może poszczycic się tyloma atrakcjami w pobliżu. Genianym pomysłem było otwarcie Parku Miniatur Latarni Morskich, o którym pisałam kilka lat temu (klik) oraz wybudowanie dwóch sporych obiektów gastronomiczno-rozrywkowych stylem komponujących się z biało-ceglano-zieloną latarnią.

Teraz odwiedzając latarnię, można na wzgórzu spędzić kilka arcyciekawych godzin (i mocno trzymać się za kieszeń z portfelem, bo atrakcje tanie nie są). Dzieci z radością obejrza wystawe klocków lego, nieco starsi odwiedzą Wystawę Figur Woskowych, a miłośnicy przyrody wstąpią do motylarni.
I o motylarni dzisiaj opowiem.
Atrakcja ta działa już od kilku sezonów, jednak jakos nigdy ni ebyło mi po drodze. Po pierwsze nie lubie mejscowości nadmorskich w sezonie i staram się ich unikać, a jeśli już jadę, to do minimum ograniczam przebywanie w tłoku. Z radościa przeczytałam, że tym razem motylarnia otwiera się już w majówkę, bo wtedy nie ma jeszcze tłoku.
Zaplanowałam wycieczkę rowerową na 3 maja. Niewiele brakowało, a nic by z niej nie wyszło, gdyż wiało paskudnie. Słupek rtęci w termometrze pokazywał jednak przyzwoitą temperaturę, co przekonało mnie do wyjścia z domu. Do Niechorza jechało się cudnie. Wschodni wiatr pchał mnie przez kilkanaście kilometrów, powrót lepiej zmilczeć...
Motylarnia mieści się w pawilonie w kształcie kopuły. Po zakupie biletu wstępu (15 zł normalny, 11 zł ulgowy) i odczekaniu az zbierze się kilkuosobowa grupa wchodzimy do klimatyzowanego pomieszczenia ( tropikalne ciepło było przyjemną odmiana po zimnym wschodnim wietrze)
Przewodnik prowadzi nas ścieżką wśród krzewów i kwiatów, opwiadając o ogromnych wielobarwnych owadach latających nad naszymi głowami. Motyle są wszędzie, czasem usiąda nawet na ręce lub na głowie zwiedzającego. W wylęgarni możemy prześledzić cykl rozwoju tych owadów ( w maju część motyli była jeszcze w kokonach , np. ćmy nie zdążyły jeszcze wyjść ze stadium poczwarki)
Podejrzewam, że latem wrażenia są większe- po pierwsze z powodu ilości motyli, po drugie rozwoju roślin. Teraz widać było na szybko uzupełniane aksamitki i inne wcześnie kwitnące rośliny, które nie zdążyły się jeszcze rozkrzwić i zapełnić barwnym kobiercem ziemi.
Myślę jednak, że dla dzieci jest to niesamowita atrakcja a i dorosły z przyjemnością przyjrzy się delikatnym owadom o pstrych skrzydełkach.

Inne posty z Niechorzem w tle:
Znad Bałtyku
Bo w Niechorzu musi wiać
Po Ziemi Gryfickiej

6 komentarzy:

Andrzej pisze...


Z maturą na 5 to nic dziwnego, nadal lubisz i potrafisz pisać. Może ktoś to docenił. Sam bazgrolę, a ktoś zadał sobie trud i to przeczytał. Inna rzecz to kiedy się z tą Panią czasem spotykamy zawsze dobrze nam się rozmawia i jak mam problem językowy to właśnie do niej dzwonię po radę.
Motylarnia to świetny pomysł. Kiedyś zwiedziłem z dziećmi wszystkie polskie latarnie i przy żadnej nie było zbyt wielu atrakcji. Tylko schody i schody. Mo może w Kołobrzegu było trochę lepiej. Nasze morze jest raczej zimne dlatego im więcej mądrych zabaw dla turystów tym lepiej. W Łebie w zeszłym roku przez większość sezonu gościł cyrk. Przywieźli ze sobą sporo zwierząt a z racji sporego terenu całość pełniła funkcję mini zoo. Choć pogoda była akurat super.
Co ciekawe za wydmami parku narodowego, w Smołdzinie plaża była pusta- dosłownie 1 osoba siedziała w prowizorycznym szałasie. W zestawieniu z Łebą - niewyobrażalne w środku sezonu.

Aleksandra pisze...

Akurat w Niechorzu byłam dwa lata temu i zwiedziłam motylarnię, nawet spodobało mi się tam. Ja nad morze jak jadę to we wrześniu, kiedy spokój i można wędrować nie potykając się o opalających się. Pozdrawiam

Anna Kruczkowska pisze...

Właśnie tak, Andrzeju schody, schody i niewiele atrakcji innych- to samo widziałyśmy w czasie naszych wypraw szlakiem latarń morskich. Dlatego tak cieszy mnie rozwój infrastruktury turystycznej w Niechorzu. Oprócz Smołdzina, gdzie mimo pełni sezonu bywa cicho i spokojnie znam jeszcze kilka takich dzikich plaż- jedną całkiem blisko Trzebiatowa- między Pogorzelicą a Mrzeżynem, inną między Dąbkowicami a Łazami.
Aleksandro, ponieważ mamy morze na wyciągnięcie ręki, spacerujemy plażą od października do maja, z rzadka korzystając z uroków morza w sezonie (a wtedy wybieramy miejsca odludne, mało znane i uczęszczane)

Jan Łęcki pisze...

Whauuu!!! Może kiedyś zajrzę do jakiejś motylarni.

Krzysztof Gdula pisze...

Tak myślałem, Aniu: skoro o motylach, to zjawi się Janek Motylarz :-)
Więc one latają tam swobodnie? Zdaje się, że na zdjęciu widać też ich posiłek, prawda?

Anna Kruczkowska pisze...

No właśnie, Krzysiu, sa motyle, musi być i Janek :) Motyle latają swobodnie i w odróżnieniu od naszych małych motylków, wolą fermentujące owoce a nie nektar kwiatowy.