czwartek, 18 maja 2017

Nivea mnie rozpieszcza!

Odkąd dołączyłam do Klubu Moja Nivea, czuję się rozpieszczana przez firmę. Biorę udział we wszystkich kampaniach, a dzięki temu co chwilę zaskakiwana jestem nowymi produktami. Dopiero co pisałam o antyperspirantach (klik), a już kurier niósł mi następną przesyłkę.

Tym razem był to zestaw do pielęgnacji włosów, zapakowany w pudełko stylizowane na kartonik do mleka. Linia "Hair milk" produkowana jest w kilku wesjach : dla włosów o różnej grubości i stanie zdrowotnym. Dzięki temu każdy użytkownik znajdzie coś dla siebie. Szampon pachnie neutralnie z kremową nutą Nivea. Świetnie się pieni i dobrze myje, natomiast po odżywce włosy są niesamowicie miękkie i ładnie pachną. W zestawie dostałam jeszcze odżywkę bez spłukiwania, ale jej jeszcze nie używałam.
Dzisiaj jednak Nivea zaskoczyła mnie totalnie i wcale nie chodzi o liścik dołączony do przesyłki (choc był bardzo miły i poczułam się doceniona:

Ważniejszy był sposób zapakowania przesyłki, ale to już musicie zobaczyć sami:
Przyznacie, że dowcipny sposób pakowania ;)
O samym produkcie wypowiem się, gdy go zacznę stosować. Póki co, moge napisać, że pachnie wspomnieniami- to zapach kremu NIVEA, który znamy z dzieciństwa. A niewielkie pudełko idealnie mieści się w kosmetyczce, co dla mnie bardzo ważne, bo własnie spakowałam się na maraton w Radkowie. Ale o maratonie napiszę, jak go przejade i wrócę do domu.

3 komentarze:

Andrzej pisze...

Powodzenia w maratonie:))

Krzysztof Gdula pisze...

Aniu, przypomniałem sobie swoją przygodę w damskimi kosmetykami. Otóż biorąc prysznic w domu, pomyślałem, że skoro tyle tutaj stoi szamponów, to może któregoś użyję, zamiast zwykłego mydła do umycia włosów. Tyle że bez okularów, z twarzą zalaną wodą, nie wiedziałem którą brać. Płyn był gęsty, ale cóż ja wiem o szamponach? Gdy nie chciał się pienić i włosy były jakieś dziwne, doszło do mnie, że to pewnie nie szampon. Głowę umyłem mydłem, a gdy zapytałem swoją połowę co wziąłem, usłyszałem tylko „To już nie miałeś co brać!??”

Anna Kruczkowska pisze...

Myślę, Krzysiu, że miałeś potem świetnie odżywioną skórę głowy :)