środa, 28 czerwca 2017

Letnie czytadło: "W słońcu i we mgle" Doroty Schrammek

Jasnobłękitne tło z ledwo widoczymi we mgle zroszonymi roślinami i trzy klucze na cieńkiej wstążce. Cóż może kryć książka z taką okładką?
Ano kryje się tam nowa powieść Doroty Schrammek "W słońcu i we mgle". Tym razem pisarka zabrała czytelników i swoje bohaterki do swojej rodzinnej miejscowści- Wałcza. To o tyle istotna informacja, że możemy być pewni, iż opisywane w ksiażce miejsca istnieją naprawdę i jeśli tylko nam się spodoba, możemy pojechać do Wałcza i przejść się śladem bohaterek.

Dorota Schrammek przyzwyczaiła już swoich czytelników do tego, że powinni spodziewać się trudnych spraw, które jednak da się zupełnie prosto rozwiązać, tylko trzeba wyjśc ze swojego małego świata i spojrzeć szerzej, nauczyć się widzieć wokół siebie innych i pozwolić sobie pomóc.
Bohaterkami jej nowej powieści są cztery kobiety, które spotkały sie w włeckim hotelu. To właścicielka- Majka, dwie księgowe audytorki- Bożena i Natalia oraz artystka fotografka- Alicja.
Każda z nich skrywa swój mały sekret, kobiecy dramat ukryty przed wzrokiem innych. Powieść czyta się szybko i łatwo. Napisana jest lekkim językiem, bo trzeba Dorocie przyznać, że pióro ma własnie lekkie, a bohaterów kreuje z krwi i kości, są to postaci o dobrze zarysowanych charakterach, takie z którymi niejeden czytelnik może się identyfikować. O ile w poprzednich powieściach pisarka trzymala się twardo ziemi, o tyle tym razem pozwoliła sobie na odrobinę magii, wprowadziła do świata przedstawionego duchy i zjawiska z pogranicza realności.

Czy był to udany eksperyment? To zależy, na ile lubimy takie rozwiązania. Świat pozazmysłowy nie jest w powieści zbyt nachalny, choć przyznam, że mam powoli przesyt powieściami dla kobiet z wątkiem jasnowidzących, wróżących i wierzących w przesłania anielskie, czy tarotowe wróżby.
Zastanawiam się, skąd bierze się ten trend w wikłanie istot z innego wymiaru w nasze ludzkie sprawy? Czyżbyśmy przestały wierzyć w swoją własną siłę i moc? Czy jako kobiety musimy odwoływać się do magii, wiary w pomoc świętych, aniołów lub jeszcze innych istot?
Nie wiem, ale może warto o tym podyskutować?
Mankanemtem jest zapewne długość powieści- po trzech godzinach czytania było już po przyjemności, bo książka się po prostu skończyła.
Recenzje innych powieści można znaleźć tu: "Niepełka" , "Horyzonty uczuć",  "Wiatr wspomnień"
P.S. Dziękuję Autorce oraz wydawnictwu "Szara godzina" za możłiwośc przeczytania i zrecenzowania dla Was tej książki.
P.S.2.  Niespodzianka dla tych, którzy ciekawi są mojego głosu lub stęsknieni mojego widoku: pierwszy odcinek vloga ;)


zBLOGowani.pl

4 komentarze:

Andrzej pisze...

Świetny pomysł zwłaszcza że nosiłaś się z nim od miesięcy. To zupełnie nowa atrakcyjna i ciekawa forma przekazu tego czym się dzielisz. Coś na kształt wizyty u znajomych, tyle że nie robisz im kłopotu bo mogą wybrać dogodny dla nich czas i miejsce aby porozmawiać jeśli to co mówisz ich zainteresuje. Właśnie odwiedziny a nie list zupełnie zmieniają wzajemne relacje.
Brawo Anno za odwagę.

Krzysztof Gdula pisze...

Zaciekawiłaś mnie swoją wypowiedzią. Co też Ty ukrywasz, co nam szykujesz, Anno?…

Niania w Paryzu pisze...

Niesamowite... To miasteczko mojego dzieciństwa i w mojej nowej książce tez bedzie o Wałczu! Muszę poznać autorkę, nie ma rady!

Anna Kruczkowska pisze...

Andrzeju,ciekawe podejście do vloga. Podoba mi się koncepcja odwiedzin :) Moi uczniowie już od ponad roku mnie męczyli, żebym prowadziła vlog ;)
Krzysiu, Ty przecież wiesz, co :)
Nianiu, gdy przeczytałam, że wybierasz się do Polski, od razu pomyślałam, że ciekawie mogłoby wyglądać spotkanie dwóch wałeckich pisarek.